Dziś grałem mój 4 czy 5 turniej, największy jak do tej pory - mega freeroll 1000$.
3099 graczy, 450 miejsc płatnych.
I to był jak do tej pory mój najlepszy turniej, bo zająłem 68 miejsce.

Bez problemu udało mi się dojechać do miejsc płatnych, a gdy w nie wlazłem to miałem dużo kasy i mogłem kontrolować sobie grę. Byłem nawet na 2 czy 3 miejscu i sporo siedziałem czasu w pierwszej dziesiątce.
Karty mi sprzyjały, bo raz jednemu rozwaliłem karetę lub ja też miałem karetę, bo kasa do mnie wróciła z lekkim bonusem. Nie wiem co ja wtedy miałem, bo jak karty zaczęły się odkrywać i zobaczyłem u kolesia karetę to już się chciałem żegnać z turniejem, a tu zaskoczenie i dalej gram

W okolicach 100 miejsca miałem kasy około 80k. Planowałem dojechać sobie bez ryzyka na pasowaniu do miejsca 50 i potem zacząć grę agresywną. Jednak gdy byłem na 68 miejscu to rozpoczynałem grę z dwiema 6 i sobie pomyślałem, że wejdzie mi trzecia szósteczka na stole. I z jednym kolesiem się licytowałem do końca. Mi trzecia 6 nie doszła, a on miał na ręku dwie damy i jeszcze mu na stole trzecia damka doszła. I było po mnie. Trochę jestem zły na siebie, bo na luzach mogłem mieć znacznie lepsze miejsce, a były jeszcze do zgarnięcia bilety do jakiegoś turnieju dla pierwszych 20 miejsc. Ale jako wciąż uczący się nowicjusz i tak jestem z siebie zadowolony.

Wygrałem 1,70$.
Edit:
teraz zobaczyłem, że te bilety były do wielkiego finału z pulą nagród 10k$ + dodatkowo xboxy360 dla 10 pierwszych miejsc KARWA MAĆ !!!