Napisany Dzisiaj, 11:13
Okej, po trzech dniach w miarę już się uspokoiłem...
Zwycięstwo Chelsea dało mi niesamowitą radość, naprawdę, to się nie dzieje. Nie życzę nikomu takich emocji podczas oglądania swej drużyny w lidze mistrzów, serce ledwo to wytrzymuje. Gonienie Napoli żeby odrobić 3:1 mnie wykończyło, potem mecz na ostrzu noża z Benficą, nerwy nie do opisania podczas walki z Barceloną - zwłaszcza przy rewanżu gdzie sędzie nie dość, że wyrzucił Terry'ego to jeszcze daje karnego z kapelusza... Do nieba zabiera potem bramka Fernando Torresa, podczas finału musieliśmy wyjść w mega osłabionym składzie, z dziurawą obroną po kontuzjach, bez prze-koksa Ivanovica, bez Ramiresa o żelaznych płucach, bez kapitana reprezentacji Anglii. I mimo to wygraliśmy! Na stadionie przeciwnika! Po mega ciężkiej końcówce sezonu...
Wiele osób mówi, że nie było sprawiedliwości - a to był idealny moment na sprawiedliwość. Kto ma takiego gracza jak Drogba? Komu jak nie jemu po tych wszystkich latach walki, potu, krwi, dominacji na boisku, nie należał się tryumf? Sędziowie oszukiwali w finale cztery lata temu na łużnikach, półfinał z Barceloną też się skończył bez odgwizdywania ewidentnych karnych dla The Blues. Zawsze byli o krok od pucharu z uszami i teraz go mają w najpiękniejszej formie - zdobytego WALKĄ na jaką nikt w tej edycji Ligii Mistrzów się nie zdobył. United i City stracili charakter w najważniejszym momencie, Barca umie grać tylko w jeden sposób i albo ktoś ją wpuści do bramki albo będzie się słyszeć lament fanów o murowaniu pola karnego, Real to zbiór fochowatych gwiazd, które powoli prostuje dopiero Mourinho - jedyny człowiek którego są w stanie wysłuchać, Bayern jest zbyt sztywny, z bardzo polegający na skrzydłach, które po stracie skuteczności osłabiają całą drużyną zamiast jej pomagać, Milan odpadł w wiadomy sposób z wiadomo kim, Francuzi w tym roku nie mieli nic do powiedzenia...
Przyszły sezon zapewne pokaże nowe mocne PSG, wielki powrót Juve, zmianę warty w Milanie, zezłoszczonych Hiszpanów i agresywnych anglików. To będzie mega kocioł i może najlepsza edycja ligi mistrzów... Może.
Na razie Chelsea jest mistrzem i prawdziwą drużyną co chyba każdy ślepy zauważył. Duch tych chłopaków, moc jaką dawali jej weterani, rewelacyjne transfery Maty, Luiza, Cahilla i Ramiresa, joker w postaci Torresa, wsparcie dla Mikela, Essiena i Kalou... Widziałem to przez cały sezon, sezon pełen minimalnych strat, które zmieniły się na 6 miejsce w lidze. Słabo, ale okoliczności łatwe nie były.
Dziękuję za wszystko co widziałem w 2011/2012 - bo chyba jeszcze nigdy nie czułem się tak bardzo niebieski, nigdy nie widziałem tej drużyny w takich kłopotach i nie zobaczyłem takiego hartu ducha.
Blue is the color, football is the game...