Czy są tu jacyś Gorole? Sezon w pełni, ferie tuż tuż. Już bodajże 3 sezon pakuję narty (w tym roku kupiłem własne), buty, strój, kask i resztę osprzętu do samochodu i jadę na południe pośmigać po stokach, z roku na rok coraz bardziej stromych.
Zaczęło się niepozornie, w Słowacji. Pojechałem pierwszy raz na stok po to tylko, żeby poobijać się cały na desce. Nie miałem dużego doświadczenia gdy zjeżdżałem... znaczy się spadałem. Oddałem dechę i wziąłem narty z jakimś Słowackim trenerem. 2 godziny treningu i już mniej więcej udawało mi się samemu zjeżdżać z góry (kiedyś jeździłem wyczynowo na rolkach i dużo mi to dało). Drugi sezon trenowałem jazdę na kantach. Głównie lewą nogę, która na zakrętach potrafiła nieźle namieszać podczas skrętu w lewo. Dlatego głównie skręcałem prawą. Miałem też małą przygodę w Austrii na lodowcu (w kwietniu), więc sezon narciarski przedłużył mi się troszkę. Obecnie wczoraj zacząłem trzeci sezon i muszę powiedzieć, że jeździ mi się znakomicie. Po tych ścianach w Austrii na lodowcu autentycznie teraz w prawie płaskich góreczkach w Czechach i Słowacji jazda jest przyjemnością. Chyba jednak muszę doładować sobie narty jakimś smarem, bo na prostej nie dostaję tej szybkości co powinienem. Wczoraj przez to jakiś frajer wjechał we mnie. Co prawda ustałem wypadek, ale ten typ już nie. Zniknął w chmurze z której widziałem tylko latające kijki i narty.
Za tydzień uderzam do Białki Tatrzańskiej. Chyba naostrzę sobie narty, bo wczoraj na lodzie to nie było to. I muszę potrenować szybkie skręcanie nartami co przydaje się na naprawdę stromych ścianach. Jest to cholernie trudne, bo przy tym szybkim przerzucaniu ciała łatwo stracić równowagę.
Narty I Snowboard
Rozpoczęte przez
TEXZ
, sty 25 2010 11:12
9 odpowiedzi na ten temat
#1
Napisany 25 styczeń 2010 - 11:12
#2
Napisany 25 styczeń 2010 - 17:20
Ja w te ferie jadę na Słowację ze szkołą i jest o tyle fajnie, że karnety jednotygodniowe mamy po niecałe 60 euro (jakoś się tam szkoła dogaguje z właścicielem stoku) Na nartach śmigam już czwarty rok i bardzo mnie to wciągnęło
Najtrudniej było się nauczyć, a zaczynałem jeszcze na tych starych, bardzo długich i cienkich nartach (nie wiem co to było, ale nie carvingi). W tym roku chciałbym się nauczyć jeździć tyłem, raz widziałem gościa na stoku, który jadąc zrobił obrót o 180 stopni popatrzył na mnie i z powrotem się obrócił
#3
Napisany 25 styczeń 2010 - 17:24
Jak co roku, na deskę w austriackie Alpy.
#4
Napisany 25 styczeń 2010 - 19:28
Narty są świetne - w dwa dni nauczyłem się jeździć
Co prawda już od 2 lat nie byłem na stoku (ostatni raz w Zwardoniu po Słowackiej stronie), ale jak już stanę na nogi to którejś zimy skoczę na dwa tygodnie, może jak Shini w Alpy
#5
Napisany 25 styczeń 2010 - 21:23
W sprawie nart, używacie kijki? W czasie jazdy sam nie wiem po co mi one, chyba do walenia po jadących wolniej na stoku, za to podczas przeprawy do wyciągu to jestem ostatnią ofiarą, która potrafi zatorować całą kolejkę. No i kijki się przydają.
#6
Napisany 26 styczeń 2010 - 09:25
Teraz nie jeżdżę, ale kiedyś też odpowiedź to: nie ...
#7
Napisany 26 styczeń 2010 - 16:20
Ja tam śmigam z kijkami, bo jakoś łatwiej mi się manewruje no i jak do baru na stoku jest pod górkę to ułatwiają życie
#8
Napisany 17 luty 2010 - 16:23
TEXZ, o 25 styczeń 2010 - 11:12, powiedział:
Czy są tu jacyś Gorole?
Skoro coś takiego napisałeś to sam jesteś Gorolem, a teraz sprawdź sobie różnicę między Góralem, a Gorolem...fail
Ja dwa lata nie jeździłem, a wcześniej na obozie zimowym z AWF-u uczyłem się jeździć w Alpach Austriackich. Po dwóch dniach z Instruktorem śmigaliśmy z grupą po czarnych trasach...działo się...teraz wybrałbym się chcętnie na narty...
#9
Napisany 07 styczeń 2011 - 19:43
Polecam Spytkowice obok Rabki - stoczek całkiem całkiem, tam byłem na zeszłego Sylwestra. Oczywiście w Białce jest lepiej, ale tu i mniej ludzi i bliżej, np. z Krakowa.
#10
Napisany 07 styczeń 2011 - 19:44
Może za tydzień/dwa wbijam na weekend w góry, drugi raz spróbować jazdy na desce !










