Zapytam wprost. Czy ktoś z Was kupił sobie ten śmieszny mały pastylek firmy Nike / Apple, wsadził go do buta i zaczął z nim intensywnie biegać? Czy ktoś z Was odkrył fenomen tego urządzenia polegający na dokładnie tych samych zasadach, za które kochamy Trophies / Achievements? Ja biegnę przed siebie, a pastylek na bierząco mierzy moją prędkość, spalane kalorie i dystans, a następnie zgrabnie przekazuje to do iPhona. Jak się postaram, kilometr pęka w 3 minuty. A jak się potknę i zwolnię, to nawet i w 5 minut. Wszystko jest bezlitośnie wypunktowywane. A co dalej?
Po skończonym biegu, łapię za tutejszą odmianę najtańszego na świecie Red Bulla (5 sztuk za funta), siadam przed komputerem, podłączam urządzenie i sprawdzam pełną historię treningu na stronie nikerunning. Patrzę, ile mil dziś przebiegłem, ile wczoraj, ile miesiąc temu. Potem porównuję się z najlepszymi (nie ma absolutnie czego porównywać) i zaglądam do działu "Mój cel", aby sprawdzić, jak tam progres. Wszystko to okraszone jest prześlicznymi, płynnymi, "miękkimi" animacjami - aż chce się klikać w kolejne zakładki rozbijające moje biegi na czynniki pierwsze!
Czytam sobie to i owo. Słyszałem, że aby biegać z Nike+ trzeba mieć dużo kasy. Bo iPod potrzebny (iPhone w najlepszym wypadku), oryginalne buty Nike + potrzebne (bo tylko one mają specjalny slot, w który wsadzimy pastylka) no i jeszcze sam pastylek, który na polskim allegro śmiga nawet po 211 zeta. Naturalnie wszystko to jeden wielki bullshit. Na który dałem się nabrać. Ale nie polecam dawać się nabierać.
- Po pierwsze - kupiłem buty Nike+, wsadziłem pastylek w odpowiednie miejsce i... cholerstwo za nic w świecie nie odczytywało prędkości z jaką biegłem! Mam w domu bieżnię, która pokazywała prędkość mojej jazdy jako 6 mil na godzinę. Zerkam na iPhona, a ten twierdzi, że wyciskam 0 na godzinę. Wkurzyłem się. Wyjąłem pastylka z tego cholernego slotu i wsadziłem pod język w bucie. Mocno zawiązałem i zacząłem biec. No i alleluja - działa! Wniosek? Można bawić się z każdymi butami - Nike+ można sobie kupić, jeśli chce się komfortowego biegu i sztywnego trzymania nogi. To wszystko. Pastylka można jednak równie dobrze wsadzić w trampek firmy "mafia z rosji" i też będzie hulał. Marketing...
- Po drugie - sensor wkładany do buta jest do wyjęcia z eBaya za 15 funtów. Jeśli bawicie się urządzeniami typu iPhone 3GS lub iPhone4, urządzenia te mają wbudowane specjalne odbiorniki do odczytywania pomiarów z pastylka w bucie. Nie trzeba nic więcej. Zanim ruszycie z bieganiem, trzeba jeszcze przejść kilka kroków, aby pastylek zajarzył, że zaczyna się wyciskanie kilometrów, a potem nic już nie stoi na przeszkodzie, aby biec i nabijać statystki!
- No właśnie - statystyki. To właśnie odpowiednik achievementów w wykonaniu Nike / Apple zmotywował mnie do biegania. Wspomnianą wcześniej bieżnię mam od ośmiu miesięcy, ale do tej pory służyła ona głównie do suszenia ubrań. Nie chciało mi się spędzać na niej więcej, niż 5 minut dziennie - zresztą nawet jak coś tam sobie przebiegłem, to niespecjalnie mnie to motywywało. Teraz natomiast, praktycznie każdy dzień zaczyna się od biegu i kończy się na biegu. Powodem są te cholerne statystyki, do odczytania na stronie nikerunning. Działa to jak naprawdę mocarna gra - są kolejne levele, które odblokowują się w miarę regularnego biegania, są medale, które łykamy za odpowiednie osiągnięcia, są też wyzwania, z których moim zdaniem, najśmieszniejszym jest Ameryka vs Europa oraz Kobiety vs Mężczyźni. Zasady są proste - moja każda przebiegnięta mila dopisuje się na konto "mężczyzn" oraz "europejczyków". Gdyby nie ja, mielibyśmy wynik mniejszy o jakieś... 30 mil
Jak mniej więcej wygląda przebiegnięty wyścig, zgrany na stronę nikerunning? Kliknijcie w poniższy link:
http://go.nike.com/3movds5
Ponawiam pytanie z początku posta. Odkrył ktoś fenomen tej zabawki?










