Godlike, o 08 wrzesień 2010 - 01:54, powiedział:
Nie wiem za co działał scorpion. Może był w Al Kaidzie i służył w zamina za parę dziewic? Sprzedaż - policz ile bitek spod znaku wydał ostatnio capcom i ich nakład. Exy nie definiują dobrego systemu, ssf2t ich nie miał, ale definiują JAKIŚ system.
Tak, przede wszystkim w grach Capcomu. ;] No i co mnie sprzedaż sumaryczna? Mam płakać, że Midway nie wysrywa wersji Super-* swoich gier?
Cytuj
Specjale, od jakiegoś czasu niedialowane combosy, fatale, przystępność?
Cytuj
I dlaczego próbujesz sprowadzać kwestię MK do mojego gustu?
Bo do tego się niestety sprowadza.
Cytuj
Mam MK 1, 2, MKT na pc, 1, 2, 3, umk3 na snes, mkt i mk4 na psx i mk 1 i 2 na amigę.
To tak jak ktoś po rasistowskim komentarzu mówi "nie mogę być rasistą, mam czarnego kumpla". Żaden to argument w dyskusji.
Cytuj
I nie są to mordobicia, przy czym nie jest to moje twierdzenie, nie ja je wymysliłem.
Są to mordobicia. To, że gracze turniejowi nie grają w MK absolutnie nikogo. Są ich być może tysiące, ale nie miliony, a w takich nakładach sprzedają się mordobicia. Można dissować jaką grę się chce, sam piszę, że Heavy Rain to nie gra. Ale to nie zmienia faktu, że to jest gra, choć w moim mniemaniu koszmarna. Pozycja jaką przedstawiasz jest taka sama jak pisanie, że "Wii Sports to nie gra". No bo przecież żaden hardkorowy gracz nie splami się "graniem" w coś takiego. Głupota na resorach, zresztą mówił o tym niedawno Spector.
http://www.rockpaper...ming-class-war/
Wybacz mi, że zgadzam się z opinią legendarnego designera gier a nie pro-gracza w mordobicia.
Cytuj
Dlaczego na turniejach pojawiają się takie tytuły jak sf (wszelkiej maści), vf, tekken, sc, doa, gg, blaz blue, kofy i inne, ale MK nie bardzo?
Wynika to z takiego samego podejścia pro-graczy jak Twojego. Rzecz w tym, że turnieje są bezwartościową miarą w kontekście naszej rozmowy. Tak możesz argumentować złożoność systemu a nie przynależność gatunkową.
Cytuj
Zatem naprawdę miło muszą się czuć ludzie jak Justin Wong czy David Sirlin, skoro ich zdanie uważasz za kretyńskie.
Po pierwsze: mają w nosie moją opinię, tak jak ja ich. Po drugie: Sirlin ma masę kontrowersyjnych poglądów. Dobrze mi się czytało "Playing to Win", ale to nie znaczy, że mam spijać nektar z kartek tej książki. Nie, jeśli koleś potrafi pisać o sobie peany i podkreślać na każdym kroku jak to własnoręcznie stworzył najbardziej zbalansowaną grę. Ego to dobra sprawa, ale warto mieć umiar.

Poza tym on rozpatruje mordobicia wyłącznie w kontekście turniejowym a to, jak wiemy, fragment rynku. Wonga pominę bo nie mam pojęcia o jego poglądach.
Cytuj
I dlatego, jesli chcesz mówić o względnie uniwersalnych definicjach, to moze posługujmy się terminologią osób, które te definicje tworzą?
Ja też mogę stworzyć terminologię dla siebie samego. I nic to nie znaczy. Bo zbiór graczy jest znacznie większy niż podzbiór profesjonalnych graczy. Gdyby świat był zbudowany tak jak proponujesz, na rynku FPSów istniałyby 2-3 gry, które zmieniają się raz do roku, czasem rzadziej. A wszystkie inne gry nie byłyby FPSami. To bzdura, którą starasz się przeforsować.
Cytuj
Ja rozumiem, że wszyscy byliśmy kiedyś dziećmi i kręciło nas niemożebnie oglądanie krwi i flaków na ekranie (wersja na snes pozbawiona krwi i fatality była porażką w sensie komercyjnym jak i pod względem ocen), ale człowiek dorastając powinien jednak spojrzeć czasem wstecz i nie żerować na sentymentach.
Byłem dzieckiem, ale niespecjalnie mnie to kręciło. M.in. dlatego grałem głównie w SSF2T. Ale nie staram się być na siłę elitarny i nie forsuję poglądu, że wszystkie inne gry to g**no. Urocza jest natomiast Twoja niespecjalnie zawoalowana argumentacja ad hominem. Pamiętaj: mnie kręcą cycki a nie krew. ;]
Cytuj
MK to brak jakiegokolwiek balansu
Powołując się na Twojego guru Sirlina - Tekken (tak, ten turniejowy Tekken) też nie jest zbalansowany. Napisał on zresztą, że jedyny powód dla którego gra jest grywalna to ilość postaci. Pewna niewielka grupa z nich jest wystarczająco równa, że można mówić o topowym tierze i można próbować grać. Ponownie jednak przywołuję Cię do porządku: nie dyskutujemy o tym jakie mordobicia są dobre na turnieje dla nerdów tylko czy MK jest mordobiciem. I nie, nadawanie się do turnieju nie jest definicją mordobicia. I nigdy nią nie będzie.
Cytuj
digitalizowana grafika kosztem biednej animacji (stąd zupełnie przypadkiem wszystkie postacie mają takie same ruchy, zadają i otrzymują tyle samo obrażeń).
Huh? Co ma piernik do wiatraka?
Cytuj
Jesli rozpatrywać grę pod względem ilości mordobicia w grze, to MK ma go tyle co Urban Champion na NESa albo Karate na atari 2600. Jednak nie wystarczy postawić naprzeciw siebie dwóch panopków, którzy walą w siebie bez ładu i składu, gdyż inaczej do mordobić musielibyśmy zaliczyc choćby i Diablo (walą do siebie wszyscy, są rózne ataki zarówno fizyczne jak i specjalne, kurna Diablo ma więcecj z bijatyki niż MK), Front Mission (walą się mechy), Xenogears i inne rpgi, Heroes of Might and Magic (w takiej np. 4. mogą się napieprzać bohaterowie - wypisz, wymaluj mordobicie!). A pisze to mniejszą cziocnką, żeby utrudnić zycie ludziom z wadą wzroku. Choć i tak żałuję, że nie ma mniejszej czcionki.
Argumenty ad absurdum są tak samo słabe jak argumenty ad hominem. Postaraj się bardziej, bo szkoda Twojego czasu na pisanie takich wypocin a mnie na ich czytanie.
Cytuj
I dalej nie napisałeś, gdzie ja napisałem, że winię Neo za reklamę Halo. Traktuj moje wypowiedzi dosłownie. Nie interpretuj. Jesli czegoś nie napisałem, to tego nie ma.
Traktuję Twoją wypowiedź dosłownie. Napisałeś w wątku, w którym komentujemy magazyn, że masz kilka słów krytyki. Pierwsza porcja była pod adresem Kaxiego (zaplątało się też coś innego), później przeszedłeś na korektę. I nagle mam założyć (czyli interpretować a nie traktować dosłownie to co piszesz), że wtrącasz zupełnie losowy komentarz, który nie dotyczy pisma a firmy odpowiedzialnej za reklamę Reach? Nic co napisałeś nie dawało do zrozumienia, że rozumiesz kto jest za tę wpadkę odpowiedzialny. Wszystko wskazywało na to, że zrzucasz to na barki N+. Potwierdza to też komentarz "N+ mogło reklamy nie przyjąć".