Skocz do zawartości


Twoja Przygoda Ze Sportem


  • Please log in to reply
102 odpowiedzi na ten temat

#1 Gość_jachu_*

Gość_jachu_*
  • Goście

Napisany 13 grudzień 2010 - 03:07

Temat traktujący o zakończonych już w większości karierach sportowych. Część użytkowników w dalszym ciągu coś trenuje, jednak podejrzewam, że przeważały będą wspomnienia. Co uprawiacie/uprawialiście wyczynowo? Jakie macie w tym kierunku osiągnięcia? Czyli odpada gra w piłkę z kumplami z osiedla, pakowanie na siłce za wyjątkiem kulturystyki sportowej. Tylko sport zinstytucjonalizowany, kluby, karty sportowca itd. Sport szachowy też się nada.

Ja przez krótki czas trenowałem piłkę nożną w klubach Olimpia Elbląg i Mlexer Elbląg. Bez sukcesów, gdyż szybko się zniechęciłem. Treningi męczyły, a konkurencja była duża i wolałem bycie podwórkową gwiazdą niż klubowym średniakiem. Żałuję tej decyzji, bowiem życie mogło potoczyć się różnie. Niezrealizowane marzenie o karierze piłkarskiej to jedna z osobistych porażek, dlatego po cichu zazdroszczę każdemu, kto nadal w jakiś sposób czynnie w sporcie działa i ma do tego serce. Koniec.

#2 piterekd

piterekd

    Dabrowsky

  • Forumowicze
  • 16213 Postów:

Napisany 13 grudzień 2010 - 11:07

co by rozruszać temat, to moja przygoda ze sportem ogranicza się do oglądania skoków i f1 przed telewizorem + sezonowej jazdy na nartach i rzadkiej grze w piłkę ze znajomymi.

#3 Debeef

Debeef

    DANGA!

  • Forumowicze
  • 17534 Postów:

Napisany 13 grudzień 2010 - 11:25

Całe życie ze sportem...najpierw jako pierwszoklasista brałem udział w biegach z Mosiru, taka całoroczna impreza z cotygodniowymi startami na odcinku dwóch km po terenie...skończyłem na 3-cim miejscu :klaszcze: Potem za namową ojca tenis stołowy (był trzeci na śląsku) dwa lata gry w Baildonie Katowice sprawiły, że do dziś potrafię wygrywać, jednak mój upór w stawianiu na swoim spowodował, że rzuciłem ten sport, potem była piłka nożna (tzn cały czas była, ale na podwórku) K.S. Stadion Śląski, podobnie jak Jachu tam byłem średniakiem, a na osiedlu jednym z najlepszych, szybko znowu moja duma wzięła górę (przecież nie będę grał na rezerwie) i zanotowałem przerwę ze sportem wyczynowym na najbardziej zakręcone lata życia człowieka, kiedy wie się wszystko najlepiej, a wapno na niczym się nie zna. Następnie kumpel powiedział, żebym z nim zaczął chodzić na zajęcia z kick boxingu, bo sam długo tam nie wytrwa, tam okazało się, że bardziej to jest ju-jitsu...grupy się zmieniały, ludzie się zmieniali, a my nadal chodziliśmy, potem chcieliśmy iść w stronę zawodów i zmieniliśmy Ippon Katowice na nowo założoną grupę naszego trenera Brondera na UŚ. Zacząłem stratować w zawodach, przekonałem się boleśnie, że sędzia zawsze ma rację nawet jak jej nie ma. Następnie w 2001...chyba roku pojechałem na MP do Głogowa, gdzie udało mi się zdobyć trzecie miejsce...w między czasie już rekreacyjnie grałem w piłkę nożną na terenie Stadionu Śląskiego i na jednym ze spotkań po zderzeniu z obrońcą spadłem tak niefortunnie, że złamałem w dwóch miejscach z przemieszczeniem prawą rękę...no i tak zakończyła się moja zawodnicza kariera...do dziś mam mocniejszą lewą rękę, nie ma już tego uchwytu co kiedyś, jednak nadal ćwiczę i gram w piłkę nożną, jako, że jestem po AWF-ie także inne sporty mnie interesują, choć zawodnikiem w nich nie byłem...np 20.12.2010 biorę udział w amatorskich zawodach pływackich na 50m w delfinie i grzbiecie...

#4 Devil Fajfus

Devil Fajfus

    .

  • Forumowicze
  • 3554 Postów:

Napisany 13 grudzień 2010 - 13:45

Zobacz postjachu, o 13 grudzień 2010 - 03:07, powiedział:

Niezrealizowane marzenie o karierze piłkarskiej to jedna z osobistych porażek, dlatego po cichu zazdroszczę każdemu, kto nadal w jakiś sposób czynnie w sporcie działa i ma do tego serce.
No to high five.
Z tym, że ja jako dzieciak, pomimo wielkiego pragnienia zapisania się do Legii, nie miałem okazji trenować w żadnym klubie przez nadopiekuńczość mojej mamy, bo wiadomo - zaniedbasz szkołę, jesteś drobnej postury, zaraz tam jakąś poważną kontuzję złapiesz. <_<
Teraz gram już naprawdę sporadycznie, ekipa się posypała, a i mnie tak się nie chce.
Ale kiedyś dzień bez meczu był dniem straconym, a jak nie było z kim grać to sam trenowałem na boisku jak wariat :) A byłem naprawdę za***isty. Gdziekolwiek bym się nie pojawił to nie było na mnie mocnych. Jak wspominałem sylwetkę mam podobną do Leo Messiego, jestem wyższy tylko o jakieś 5-6cm, ale też kręciłem każdym jak tylko chciałem. To była piękna sprawa tak ogrywać starszych i dwa razy większych cwaniaczków :) Miałem świetne strzały z dystansu, kapitalne, dalekie podania prosto na nogę, zwinność, spryt, a i szybszych ode mnie nie było.
Nie mogę odżałować, że wówczas nie zacząłem gdzieś trenować, bo mam przeczucie, że mógłbym odnieść sukces.

#5 Kurzy

Kurzy

    spooky Mulder, sexy Moody ;]

  • Forumowicze
  • 5536 Postów:

Napisany 13 grudzień 2010 - 15:02

Ja zaliczyłem około 2 lat w Tuszyńskim zespole. Chyba 0,5-1 rok w pierwszym podejściu i około 1,5-2 w drugich. Nie były to zbyt udane podejścia. Miałem kilka meczów dobrych ale generalnei spalałem się często psychicznie przy widowni. Dzisiaj opiszę dłużej bo moje marzenia były podobnie jak jacha. Ale gwiazdą podwórka i reprezentacji szkoły jako tako byłem :)

#6 Gość_jachu_*

Gość_jachu_*
  • Goście

Napisany 13 grudzień 2010 - 16:23

No właśnie, zniechęciliśmy się za szybko. Gdzieś tam wyczytałem, że talent nie istnieje, a wszystko jest wynikiem pracy. Nie wiem czy zgodzić się czy nie, ale faktem jest, że w dzieciństwie byłem lebiegą. Debeefa ojciec zapisał na tenis stołowy, a mnie uczył chyba tylko jazdy na rowerze i w ogóle nie byłem oswajany ze sportem. Jestem przekonany, że u ludzi od początku dobrych z WF'u nacisk na rozwój fizyczny istniał w domu już w wieku przedszkolnym, u mnie był to jednostronny nacisk na wiedzę. W wieku 7 lat nie potrafiłem kopnąć piłki, nie mówiąc już o innych banalnych wydawałoby się czynnościach. Takie niedostosowanie zniechęca do tych lekcji i ogranicza dalszy rozwój. Jeszcze głupie powiedzenie "kto nie ma w głowie ten ma w nogach". Nijak nie byłem do sportu zachęcany i było jak było. To taki apel do obecnych i przyszłych rodziców o zrównoważony rozwój, prócz Debeefa, bo wiem, że on staje pod tym względem na wysokości zadania.

Ale pokochałem futbol i za sprawą kopania piłki całymi dniami regularnie podnosiłem skille, aż dokopałem się w wieku mniej więcej lat 12 do czołówki klasowej. No i w pewnym momencie wiedziałem, że lokalne stadiony świata z osiedlową zbieraniną to za mało. Klub był moją własną inicjatywą jako następny level w drodze na piłkarski szczyt. Tam okazało się, że nie jestem tak dobry, jak dotychczas myślałem. No i wybrałem jak wybrałem, nie bacząc na to, że wyższość innych młodych piłkarzy wynikała z jednej tylko rzeczy - oni dłużej i ciężej trenowali. Później był drugi klub i powtórka z rozrywki, z tym, że jeszcze większe comedy gold. Bowiem byłem całkiem niezłym bramkarzem, ale wydawało mi się, że na miano prawdziwych gwiazd zasługują głównie gracze ofensywni. I o ile do Olimpii szedłem jako gracz z pola, na Mlexer zapisałem się jako golkiper, ale wkrótce odbiła mi palma i chciałem strzelać gole i mimo namów trenera postawiłem na swoim, a tam konkurencja była większa i skończyło się jak się skończyło.

Zobacz postDevil Fajfus, o 13 grudzień 2010 - 13:45, powiedział:

Jak wspominałem sylwetkę mam podobną do Leo Messiego, jestem wyższy tylko o jakieś 5-6cm, ale też kręciłem każdym jak tylko chciałem. To była piękna sprawa tak ogrywać starszych i dwa razy większych cwaniaczków :) Miałem świetne strzały z dystansu, kapitalne, dalekie podania prosto na nogę, zwinność, spryt, a i szybszych ode mnie nie było.
Nie mogę odżałować, że wówczas nie zacząłem gdzieś trenować, bo mam przeczucie, że mógłbym odnieść sukces.
Ja do najszybszych zawodników nigdy nie należałem, nadrabiałem ustawieniem i grą bez piłki, świetnym przeglądem pola, zawsze cieszyło mnie dobre dogranie do partnera, w szczególności zamienione na bramkę. Dysponowałem też silnym strzałem z dystansu. Ogólnie stałe fragmenty były moją mocną stroną, kilka goli padło bezpośrednio z rzutów rożnych. Nigdy za to nie grałem dobrze głową. Jako bramkarz dobrze grałem nogami z uwagi na częstą grę w polu, do tego dochodził refleks i "czytanie" intencji napastników. Broniłem takie setki, że nie do pomyślenia, choć od czasu do czasu zdarzały się babole.

Dla wprawy szlifowałem żonglerkę i dobiłem do 776 podbić, przy 3 setce zbiegły się dookoła dzieciaki i liczyły. Fajne uczucie. Był czas, gdy bez większego wysiłku robiłem 200, dziś jest dobrze gdy zrobię 50. Taki lajf.

Teraz można sobie gdybać, co by było. Drugi raz bym nie odpuścił i pewnie został na bramce w Mlexerze, a później kto wie, może byłbym polskim Chilavertem, ale czasu cofnąć się nie da. To smutne.

#7 .Qzi

.Qzi

    Pikachu

  • Forumowicze
  • 53 Postów:

Napisany 13 grudzień 2010 - 20:03

No coz, u mnie bylo tak, ze w zwiazku ze slaba postura i ciaglym wpierdzielem od kolegow, mama zapisala mnie na judo. Mialem wtedy 7 lat :) 23 lata pozniej jestem instruktorem w jednym z warszawskich klubow ju-jitsu, od kilku lat kombinuje z mma... Jakos nie moge zyc bez sportu. Czasami nie chce mi sie isc na trening, bo praca wykancza, dzieciaki mecza, ale to kocham i chce byc w tym coraz lepszy, a bez ciezkich treningow o "lepszosci" mozna zapomniec...
I to chyba tyle - sporty zespolowe nie sa dla mnie, indywidualne chyba tez niebardzo... Najlepsze co sobie moglem wybrac, to sporty polegajace na kooperacji negatywnej, czyli jakby nie bylo... sporty walki :)

#8 Kleksandra

Kleksandra

    Geriatric Boozer

  • Moderatorzy
  • 8543 Postów:

Napisany 13 grudzień 2010 - 20:55

Jako dzieciak, to głównie jakieś zbijaki, siatkówki przez bramę, badminton, tenis, jeżdżenie rowerem godzinami i gra w kosza/nogę dopóki było tak ciemno, że nie widzieliśmy już piłki albo rodzice nie zhaltowali ;)
W kosza byłam dobra (mimo gigantycznego wzrostu :P) i to na tyle, że babka z wf w liceum była pewna, że trenuję w jakimś klubie i jeżdżę na zawody :mrgreen:
Poza tym cholernie chciałam zostać łyżwiarką figurową, no i niesamowicie mnie pociągały sztuki walki. Z pierwszym skończyło się na jeżdżeniu po lokalnych lodowiskach, drogach, stawach itp., czyli wszędzie tam, gdzie był lód. Nawet wychodziły jakieś proste piruety, czy skoki ale szkółka łyżwiarska była dość daleko, a jak złapałam bakcyla, to miałam 8 albo 9 lat więc byłam już za stara :ninja:
W końcu, 11 lat temu, zapisałam się z siostrą na karate i tak zostało, choć miałam przymusową przerwę (3 lata) ze względu na pracę, korki i studia - brak czasu, by podrapać się w przysłowiową d... :P Wróciłam we wrześniu ubiegłego roku i nie ma mowy o kolejnym zarzuceniu sportu (poza siłą wyższą, ale to nigdy nie wiadomo ;)). Tak sobie trenuję i mi bardzo z tym dobrze, zajebiaszcza odskocznia - wchodzę na dojo i wszystko inne zostaje za drzwiami ;)
Był jeszcze epizod z capoeira, ale trwał raptem 3 miesiące - grupa się rozpadła i generalnie jakoś dziwnie tam było... Choć może kiedyś jak będzie okazja, to znów spróbuję :ninja:

#9 Aras

Aras

    Pink Panther

  • Moderatorzy
  • 8519 Postów:

Napisany 13 grudzień 2010 - 21:14

dziadek jako kibic Kolejorza i sportowiec (miał na olimpiadę jechać) od najmłodszych lat kopał ze mną piłkę. ledwo dorosłem od ziemi i nauczyłem się chodzić a już mam w domowym albumie zdjęcia z futbolówką. Miłość do sportu została we mnie skutecznie zaszczepiona i chwytałem się potem wszystkiego: siatki, piłki ręcznej, koszykówki. Z tym, ze to piłka była najważniejsza i do czasu wsadzenia nogi w gips (miałem jakieś 17 lat) regularnie grałem gdzie się dało.

Nie powiem, sam tęsknię za tym co potrafiłem w czasach tak regularnych gier. Co prawda na tle kolegów z boiska nie byłem mistrzem, ale to ze względu na to, że oni po prostu masakrują do dziś i gdyby jakikolwiek skaut na ans wtedy trafił to wiem, ze dziś graliby w zagranicznych klubach (zresztą za smarka się jeździło na testy do klubów, a parę osób nawet do reprezentacji miało testy). Ogólnie byliśmy banda błąkających się smarkaczy, którzy an boiskach 5 na 5 wyskakiwali na 10 lat starszych "kolegów" i liczyli sobie kto ile siatek założył. Całe szczęście że nam nóg nie łamali ;)


no ale kontuzja przyszła, potem rehabilitacja, powrót na boisko, szybki nawrot kontuzji i już nie gram praktycznie. brak futbolu zastąpiłem sobie siłownią, a piłkę jeszcze kopię rekreacyjnie z inną ekipą niż ta, z którą się wychowałem (ci wymiatają tak, że głupio by mi było przy nich lamić).

#10 Mauro

Mauro

    Full Moon

  • Forumowicze
  • 2925 Postów:

Napisany 13 grudzień 2010 - 21:31

To byśmy mieli niezłą pakę na forum do piłki.

Na początku oczywiście było podwórku i bieganie w koszulce Del Piero oczywiście w ataku, jednak z czasem zaczynałem szybciej rosnąć niż znajomi no i w klubie już trener przestawił mnie na obronę (jak to można było łatwo wywnioskować wtedy na 50 osób na treningach przed selekcją, 45 chciało grać na ataku). Na początku bardzo dziwnie mi się grało na obronie(pewnie duży wpływ miało to, że w gierkach na WFie na obronie grali najsłabsi),niezbyt to czułem. Z czasem jednak było co raz lepiej aż w końcu zacząłem to uwielbiać i udane wślizgi, przerwanie akcji w przewadze sprawiało mi taką ,a może nawet lepsza frajdę niż bramki.
Trenowałem przez 6 lat, grając w Warcie Poznań. Moje pozycje wówczas to ulubiona lewa obrona (mimo prawonożności pozwalało mi to wykorzystać bardzo dobre strzały z dystansu, z lewki tylko dośrodkować umiałem), środek obrony i czasami zdarzało się zagrać na defensywnym pomocniku. Okres ten wspominam bardzo fajnie, ciągłą rywalizację z Lechem, aż w końcu zrezygnowałem z gry. Czy żałuję? hmm, na pewno byłoby fajnie gdyby udało się wybić na samą górę. Jednak pewnie skończyłbym, tak jak większość znajomych z klubu czyli angaż w 3 lidze. Tylko jeden znajomy z tamtego rocznika, obecnie grzeje ławkę w Warcie.
Moja obecna kariera to zazwyczaj jeden mecz w tygodniu. Ostatnio miałem przyjemność zagrać gościnnie w drużynie futsalu na turnieju Piotra Reissa i mimo, że Futsal to zupełnie inna bajka to bardzo fajnie mi się walczyło z Reissem, Zakrzewskim i Nawrocikiem, i na ich tle tylko raz popełniłem błąd, który jednak nie zakończył się bramką, co oczywiście mnie bardzo mile zaskoczyło.

No i to chyba tyle.

#11 Debeef

Debeef

    DANGA!

  • Forumowicze
  • 17534 Postów:

Napisany 14 grudzień 2010 - 14:10

Tam gdzie my gramy są ekipy z GKS Katowice (którego jestem kibicem od kołyski) i Ruchu Chorzów, którego z tego samego powodu nie darzę sympatią, jednak po kilku meczach okazało się, że ekipa z Chorzowa nie ma napastnika i przeszedłem do nich...tak nam się dobrze grało, że gram z nimi do dziś (łączy nas uwielbienie dla Barcy). Kiedyś kolega (nasz filar obrony i jeden z bardziej znanych kiboli Ruchu) zaprosił do nas na mecz Piotra Lecha...wtedy też zobaczyłem jak przepaść dzieli naszą grę od profesjonalizmu...gość ma ponad 40 lat, a w polu karnym nikt nie miał z nim szansy. Żałowałem że nie grałem przeciw niemu, ale widząc co robił na bramce wiedziałem, że moje szanse na strzelenie bramki byłyby mizerne...z drugiej strony zaprosiłem na mecz kiedyś kolegę, który jako dzieciak trenował w Gieksie i po meczu powiedział mi, że za szybko gramy dla niego i że to dla niego za wysokie progi...w najbliższym czasie ma też przyjść do nas zagrać Mariusz Śrutwa...będę musiał ustąpić chyba miejsce w ataku ;)

#12 Kakolukian

Kakolukian

    Sub-Zero

  • Forumowicze
  • 559 Postów:

Napisany 14 grudzień 2010 - 15:12

Jak prawie każdy młodociany gimnazjalista jarałem się nieziemsko piłką kopaną, dlatego poszedłem w ślady kumpla i zapisałem się do klubu. Prawie rok tak kopaliśmy tę piłkę, treningi były fajne, starcia w gminnej lidze zacięte. Ostatecznie chyba się wypaliłem, forma zaczęła spadać(w przeciwieństwie do większości ziomków z klubu) ,głowę zaczęły zaprzątać mi inne sprawy. Odszedłem gdzieś na początku 6 gimnazjum. W liceum pojawiła się koszykówka, która jest moją miłością do dziś. Niestety nie mam u siebie w mieście żadnych klubów, ale jakoś daję radę. Miejsce do grania jest, zimą dwa razy w tygodniu wynajmujemy z ziomkami salę, latem natomiast ciśniemy prawie codziennie.
Liznąłem też tenisa, pływanie i oczywiście siłkę, ale to tylko krótkie epizody.

#13 Spuczan_

Spuczan_

    Viewtiful Joe

  • Forumowicze
  • 1023 Postów:

Napisany 07 listopad 2011 - 22:51

Ja raczej amatorsko piłka nożna i szachy. Nie zamierzam się bawić w profesjonalne podejście bo nie mam na to czasu i umiejętności. Staram się regularnie grać i to mi wystarcza. 4 razy w miesiącu w piłkę na Skotnikach i kilka gier w szachy dziennie. Teraz w jednym turnieju jestem 6 na 9 a w drugim 1 na 6. Także nie jest źle.

#14 Debeef

Debeef

    DANGA!

  • Forumowicze
  • 17534 Postów:

Napisany 22 grudzień 2011 - 21:06

Wczoraj rozegraliśmy mecz w śniegu, miałem dzień konia wygraliśmy 6:0 strzeliłem 4 i miałem jedną asystę. Dziś odczuwam wczorajeszy mecz, ale dobrze troche pobiegać, człowiek od razu lepiej sie czuje

#15 Spuczan_

Spuczan_

    Viewtiful Joe

  • Forumowicze
  • 1023 Postów:

Napisany 23 grudzień 2011 - 10:15

A ja nie byłem w poniedziałek na piłce czego żałuję. W dodatku w najbliższy poniedziałek są święta i nie będzie piłki a potem jadę do pracy. W ten sposób pozbawiłem się najlepszego sportu na cały miesiąc.

Ostatnio w piłkę na śniegu grałem jak miałem 15 lat. Przewrotki robiło się co chwilę a lądowało się na miękkim podłożu.

#16 Kleksandra

Kleksandra

    Geriatric Boozer

  • Moderatorzy
  • 8543 Postów:

Napisany 23 grudzień 2011 - 10:45

Dziś ostatni trening w tym roku, za to w pierwsze święto idziemy z moją wariacką sekcją na basen i saunę, no i lodowisko już otwarte więc jakaś forma ruchu będzie :) Szkoda tylko, że nie ma śniegu, poszalałabym na sankach :(

#17 Cudi

Cudi

    cud▲k™

  • Forumowicze
  • 1594 Postów:

Napisany 23 grudzień 2011 - 12:37

Ja trenowałem wszystko. Od judo, po tenisa, piłkę nożną i snookera. Najdłużej wytrzymałem z tym ostatnim - rok ćwiczeń i trener powiedział, że trzeba będzie pomyśleć nad indywidualnymi treningami bo dobrze mi idzie. Nie wiem sam jak to zj***łem, ale od 3 lat nie widziałem stołu na żywo. OLO.

#18 Spuczan_

Spuczan_

    Viewtiful Joe

  • Forumowicze
  • 1023 Postów:

Napisany 17 styczeń 2012 - 01:04

Zobacz postKleksandra, o 23 grudzień 2011 - 10:45, powiedział:

Dziś ostatni trening w tym roku, za to w pierwsze święto idziemy z moją wariacką sekcją na basen i saunę, no i lodowisko już otwarte więc jakaś forma ruchu będzie :) Szkoda tylko, że nie ma śniegu, poszalałabym na sankach :(

Lublin, Zamość i Tomaszów Lubelski w śniegu więc wyciągaj sanki :)

#19 Pjoter

Pjoter

    Cameltoe

  • Forumowicze
  • 1984 Postów:

Napisany 17 styczeń 2012 - 01:56

W piątej klasie podstawówki 10 miejsce w kraju, 2 w województwie w rzucie piłką palantową. Potem kupilem playstation i jakoś tak zapomniałem, że trzeba przerzucić się na oszczep.

Piłkę kopaną pokochałem bardzo późno, dopiero w liceum, co uniemożliwiło mi poważny rozwój w tym kierunku. Grać bardzo lubię, więc od lat występuję na mistrzostwach polski archeologów, uniwerkowej lidze pilkarskich piątek na hali, w rozgrywkach międzywydziałowych, na charytatywnym turnieju "gramy nawet w deszcz" itd, ale pomimo szczerego zaangażowania gram na mizernym poziomie.

Były jakies szkolne/miedzyszkolne zawody w pingla, kosza, unihoka, plywanie. Niektore z lepszymi rezultatami, inne z gorszymi, ale dzis nie ma to dla mnie zadnego znaczenia

#20 Kleksandra

Kleksandra

    Geriatric Boozer

  • Moderatorzy
  • 8543 Postów:

Napisany 17 styczeń 2012 - 18:28

Zobacz postSpuczan_, o 17 styczeń 2012 - 01:04, powiedział:


Lublin, Zamość i Tomaszów Lubelski w śniegu więc wyciągaj sanki :)

U nas też teraz jest, ale na razie wygląda na to, że nie dotrwa do weekendu :(

#21 Debeef

Debeef

    DANGA!

  • Forumowicze
  • 17534 Postów:

Napisany 18 styczeń 2012 - 22:11

a ja własnie wróciłem ze Słowacji z nart.



#22 Spuczan_

Spuczan_

    Viewtiful Joe

  • Forumowicze
  • 1023 Postów:

Napisany 26 styczeń 2012 - 00:27

Kuźwa zrobiłem sobie miesięczną przerwę od piłki i konsekwencje są opłakane. Niedługo nikt nie będzie mnie chciał w drużynie. Czas wrócić do codziennych treningów.

#23 Debeef

Debeef

    DANGA!

  • Forumowicze
  • 17534 Postów:

Napisany 26 styczeń 2012 - 01:20

Ja dziś odpusciłem, ale dałem sobie ostro w kość na Move Fitness i cos mi sie naciągnął czworogłowy uda...wolałem nie ryzykować...

#24 burnstein

burnstein

    ukryta opcja żydowska

  • Forumowicze
  • 11293 Postów:

Napisany 26 styczeń 2012 - 01:22

Moja przygoda ze sportem skończyła się na kill em all.

#25 gofer

gofer

    master czef

  • Forumowicze
  • 663 Postów:

Napisany 26 styczeń 2012 - 01:26

czyli, że wudżitsu trenowałeś?

#26 Mauro

Mauro

    Full Moon

  • Forumowicze
  • 2925 Postów:

Napisany 24 marzec 2012 - 14:16

Po wygraniu zimowego turnieju halowego, i zdobyciu kompletu koszulek dla drużyny. Zaczynamy dziś nowy sezon lig orlika, jako obrońcy trofeum nie wypada znowu nie powalczyć, na otwarcie spotykamy się z trzecią drużyną poprzedniego sezonu, która na papierze skład ma najmocniejszy, pewnie będzie trudno, gdyż nasz skład na sam początek jest trochę rozsypany, ale na straconej pozycji zdecydowanie nie jesteśmy. W kwietniu jeszcze czeka nas Liga Mistrzów Poznańskich orlików, gdzie poziom jest bardzo wysoki.

#27 Cudi

Cudi

    cud▲k™

  • Forumowicze
  • 1594 Postów:

Napisany 24 marzec 2012 - 14:20

Zobacz postMauro, o 24 marzec 2012 - 14:16, powiedział:

Po wygraniu zimowego turnieju halowego, w którym udało nam się wygrać i zdobyć komplet koszulek dla drużyny. Zaczynamy dziś nowy sezon lig orlika, jako obrońcy trofeum nie wypada znowu nie powalczyć, na otwarcie spotykamy się z trzecią drużyną poprzedniego sezonu, która na papierze skład ma najmocniejszy, pewnie będzie trudno, gdyż nasz skład na sam początek jest trochę rozsypany, ale na straconej pozycji zdecydowanie nie jesteśmy. W kwietniu jeszcze czeka nas Liga Mistrzów Poznańskich orlików, gdzie poziom jest bardzo wysoki.

No co Ty?! :cooo:

#28 Mauro

Mauro

    Full Moon

  • Forumowicze
  • 2925 Postów:

Napisany 24 marzec 2012 - 15:09

Hyhy nie dostrzegłem tego błędu !

#29 Cudi

Cudi

    cud▲k™

  • Forumowicze
  • 1594 Postów:

Napisany 24 marzec 2012 - 15:16

Mauro na jakiej pozycji biegasz i jak tam gracie? Szóstki?

#30 Zumii

Zumii

    Sub-Zero

  • Forumowicze
  • 668 Postów:

Napisany 24 marzec 2012 - 15:21

To jest jakaś oficjalna liga ?