Twoja Przygoda Ze Sportem
#1 Gość_jachu_*
Napisany 13 grudzień 2010 - 03:07
Ja przez krótki czas trenowałem piłkę nożną w klubach Olimpia Elbląg i Mlexer Elbląg. Bez sukcesów, gdyż szybko się zniechęciłem. Treningi męczyły, a konkurencja była duża i wolałem bycie podwórkową gwiazdą niż klubowym średniakiem. Żałuję tej decyzji, bowiem życie mogło potoczyć się różnie. Niezrealizowane marzenie o karierze piłkarskiej to jedna z osobistych porażek, dlatego po cichu zazdroszczę każdemu, kto nadal w jakiś sposób czynnie w sporcie działa i ma do tego serce. Koniec.
#2
Napisany 13 grudzień 2010 - 11:07
#3
Napisany 13 grudzień 2010 - 11:25
#4
Napisany 13 grudzień 2010 - 13:45
jachu, o 13 grudzień 2010 - 03:07, powiedział:
Z tym, że ja jako dzieciak, pomimo wielkiego pragnienia zapisania się do Legii, nie miałem okazji trenować w żadnym klubie przez nadopiekuńczość mojej mamy, bo wiadomo - zaniedbasz szkołę, jesteś drobnej postury, zaraz tam jakąś poważną kontuzję złapiesz.
Teraz gram już naprawdę sporadycznie, ekipa się posypała, a i mnie tak się nie chce.
Ale kiedyś dzień bez meczu był dniem straconym, a jak nie było z kim grać to sam trenowałem na boisku jak wariat
Nie mogę odżałować, że wówczas nie zacząłem gdzieś trenować, bo mam przeczucie, że mógłbym odnieść sukces.
#5
Napisany 13 grudzień 2010 - 15:02
#6 Gość_jachu_*
Napisany 13 grudzień 2010 - 16:23
Ale pokochałem futbol i za sprawą kopania piłki całymi dniami regularnie podnosiłem skille, aż dokopałem się w wieku mniej więcej lat 12 do czołówki klasowej. No i w pewnym momencie wiedziałem, że lokalne stadiony świata z osiedlową zbieraniną to za mało. Klub był moją własną inicjatywą jako następny level w drodze na piłkarski szczyt. Tam okazało się, że nie jestem tak dobry, jak dotychczas myślałem. No i wybrałem jak wybrałem, nie bacząc na to, że wyższość innych młodych piłkarzy wynikała z jednej tylko rzeczy - oni dłużej i ciężej trenowali. Później był drugi klub i powtórka z rozrywki, z tym, że jeszcze większe comedy gold. Bowiem byłem całkiem niezłym bramkarzem, ale wydawało mi się, że na miano prawdziwych gwiazd zasługują głównie gracze ofensywni. I o ile do Olimpii szedłem jako gracz z pola, na Mlexer zapisałem się jako golkiper, ale wkrótce odbiła mi palma i chciałem strzelać gole i mimo namów trenera postawiłem na swoim, a tam konkurencja była większa i skończyło się jak się skończyło.
Devil Fajfus, o 13 grudzień 2010 - 13:45, powiedział:
Nie mogę odżałować, że wówczas nie zacząłem gdzieś trenować, bo mam przeczucie, że mógłbym odnieść sukces.
Dla wprawy szlifowałem żonglerkę i dobiłem do 776 podbić, przy 3 setce zbiegły się dookoła dzieciaki i liczyły. Fajne uczucie. Był czas, gdy bez większego wysiłku robiłem 200, dziś jest dobrze gdy zrobię 50. Taki lajf.
Teraz można sobie gdybać, co by było. Drugi raz bym nie odpuścił i pewnie został na bramce w Mlexerze, a później kto wie, może byłbym polskim Chilavertem, ale czasu cofnąć się nie da. To smutne.
#7
Napisany 13 grudzień 2010 - 20:03
I to chyba tyle - sporty zespolowe nie sa dla mnie, indywidualne chyba tez niebardzo... Najlepsze co sobie moglem wybrac, to sporty polegajace na kooperacji negatywnej, czyli jakby nie bylo... sporty walki
#8
Napisany 13 grudzień 2010 - 20:55
W kosza byłam dobra (mimo gigantycznego wzrostu
Poza tym cholernie chciałam zostać łyżwiarką figurową, no i niesamowicie mnie pociągały sztuki walki. Z pierwszym skończyło się na jeżdżeniu po lokalnych lodowiskach, drogach, stawach itp., czyli wszędzie tam, gdzie był lód. Nawet wychodziły jakieś proste piruety, czy skoki ale szkółka łyżwiarska była dość daleko, a jak złapałam bakcyla, to miałam 8 albo 9 lat więc byłam już za stara
W końcu, 11 lat temu, zapisałam się z siostrą na karate i tak zostało, choć miałam przymusową przerwę (3 lata) ze względu na pracę, korki i studia - brak czasu, by podrapać się w przysłowiową d...
Był jeszcze epizod z capoeira, ale trwał raptem 3 miesiące - grupa się rozpadła i generalnie jakoś dziwnie tam było... Choć może kiedyś jak będzie okazja, to znów spróbuję
#9
Napisany 13 grudzień 2010 - 21:14
Nie powiem, sam tęsknię za tym co potrafiłem w czasach tak regularnych gier. Co prawda na tle kolegów z boiska nie byłem mistrzem, ale to ze względu na to, że oni po prostu masakrują do dziś i gdyby jakikolwiek skaut na ans wtedy trafił to wiem, ze dziś graliby w zagranicznych klubach (zresztą za smarka się jeździło na testy do klubów, a parę osób nawet do reprezentacji miało testy). Ogólnie byliśmy banda błąkających się smarkaczy, którzy an boiskach 5 na 5 wyskakiwali na 10 lat starszych "kolegów" i liczyli sobie kto ile siatek założył. Całe szczęście że nam nóg nie łamali
no ale kontuzja przyszła, potem rehabilitacja, powrót na boisko, szybki nawrot kontuzji i już nie gram praktycznie. brak futbolu zastąpiłem sobie siłownią, a piłkę jeszcze kopię rekreacyjnie z inną ekipą niż ta, z którą się wychowałem (ci wymiatają tak, że głupio by mi było przy nich lamić).
#10
Napisany 13 grudzień 2010 - 21:31
Na początku oczywiście było podwórku i bieganie w koszulce Del Piero oczywiście w ataku, jednak z czasem zaczynałem szybciej rosnąć niż znajomi no i w klubie już trener przestawił mnie na obronę (jak to można było łatwo wywnioskować wtedy na 50 osób na treningach przed selekcją, 45 chciało grać na ataku). Na początku bardzo dziwnie mi się grało na obronie(pewnie duży wpływ miało to, że w gierkach na WFie na obronie grali najsłabsi),niezbyt to czułem. Z czasem jednak było co raz lepiej aż w końcu zacząłem to uwielbiać i udane wślizgi, przerwanie akcji w przewadze sprawiało mi taką ,a może nawet lepsza frajdę niż bramki.
Trenowałem przez 6 lat, grając w Warcie Poznań. Moje pozycje wówczas to ulubiona lewa obrona (mimo prawonożności pozwalało mi to wykorzystać bardzo dobre strzały z dystansu, z lewki tylko dośrodkować umiałem), środek obrony i czasami zdarzało się zagrać na defensywnym pomocniku. Okres ten wspominam bardzo fajnie, ciągłą rywalizację z Lechem, aż w końcu zrezygnowałem z gry. Czy żałuję? hmm, na pewno byłoby fajnie gdyby udało się wybić na samą górę. Jednak pewnie skończyłbym, tak jak większość znajomych z klubu czyli angaż w 3 lidze. Tylko jeden znajomy z tamtego rocznika, obecnie grzeje ławkę w Warcie.
Moja obecna kariera to zazwyczaj jeden mecz w tygodniu. Ostatnio miałem przyjemność zagrać gościnnie w drużynie futsalu na turnieju Piotra Reissa i mimo, że Futsal to zupełnie inna bajka to bardzo fajnie mi się walczyło z Reissem, Zakrzewskim i Nawrocikiem, i na ich tle tylko raz popełniłem błąd, który jednak nie zakończył się bramką, co oczywiście mnie bardzo mile zaskoczyło.
No i to chyba tyle.
#11
Napisany 14 grudzień 2010 - 14:10
#12
Napisany 14 grudzień 2010 - 15:12
Liznąłem też tenisa, pływanie i oczywiście siłkę, ale to tylko krótkie epizody.
#13
Napisany 07 listopad 2011 - 22:51
#14
Napisany 22 grudzień 2011 - 21:06
#15
Napisany 23 grudzień 2011 - 10:15
Ostatnio w piłkę na śniegu grałem jak miałem 15 lat. Przewrotki robiło się co chwilę a lądowało się na miękkim podłożu.
#16
Napisany 23 grudzień 2011 - 10:45
#17
Napisany 23 grudzień 2011 - 12:37
#18
Napisany 17 styczeń 2012 - 01:04
Kleksandra, o 23 grudzień 2011 - 10:45, powiedział:
Lublin, Zamość i Tomaszów Lubelski w śniegu więc wyciągaj sanki
#19
Napisany 17 styczeń 2012 - 01:56
Piłkę kopaną pokochałem bardzo późno, dopiero w liceum, co uniemożliwiło mi poważny rozwój w tym kierunku. Grać bardzo lubię, więc od lat występuję na mistrzostwach polski archeologów, uniwerkowej lidze pilkarskich piątek na hali, w rozgrywkach międzywydziałowych, na charytatywnym turnieju "gramy nawet w deszcz" itd, ale pomimo szczerego zaangażowania gram na mizernym poziomie.
Były jakies szkolne/miedzyszkolne zawody w pingla, kosza, unihoka, plywanie. Niektore z lepszymi rezultatami, inne z gorszymi, ale dzis nie ma to dla mnie zadnego znaczenia
#21
Napisany 18 styczeń 2012 - 22:11
#22
Napisany 26 styczeń 2012 - 00:27
#23
Napisany 26 styczeń 2012 - 01:20
#24
Napisany 26 styczeń 2012 - 01:22
#25
Napisany 26 styczeń 2012 - 01:26
#26
Napisany 24 marzec 2012 - 14:16
#27
Napisany 24 marzec 2012 - 14:20
Mauro, o 24 marzec 2012 - 14:16, powiedział:
No co Ty?!
#28
Napisany 24 marzec 2012 - 15:09
#29
Napisany 24 marzec 2012 - 15:16
#30
Napisany 24 marzec 2012 - 15:21










