Skocz do zawartości


Tamagotchi

wirtualne zwierzątka Tamagotchi Tamagothi Tama-Go Tamagotchi ID Tamagotchi Nano V1 V2 V3 V4

  • Please log in to reply
76 odpowiedzi na ten temat

#1 luck1985

luck1985

    Master Chief

  • Forumowicze
  • 2501 Postów:

Napisany 22 maj 2004 - 02:55

Tamagothi , pamietacie te jajca z kurczakiem , krowa , ufo ????? ale czasy nie ! to tez cos w rodzaju przenosnej konsoli 8) ( tak mi sie przynajmniej wydaje) Male jest , guziki ma i wyswietlacz tez ! hehhee Ale z tym byly jazdy ! Ja swojego potraktowalem z mlotka ! Bo se normalnie spie , 3 nad ranem , a tutaj mi cos pika ! Wiec wstaje zaspany , lukam w ten ekranik i widze ze kurczak klocka zrobil :? Se mowie co za paranoja , gorzej niz bym byl ojcem i mial dzieciaka , wiec sie zdenerwowalem , polozylem na dywanie ( akcja sie dzieje cos po 3 w nocy ) i poszedlem do szafy po mlotek , aby raz i po zabawce ........ Draznilo mnie to juz powoli .
A co wy sadzicie o tym szale ktory byl nawet w Polsce ?????? tez mieliscie ta zabawke ?
Dzis w szkole nauczyciele mowia PROSZE WYLACZYC KOMORKI kiedys mowili PROSZE SCISZYC TE JAJECZKA hehehe

#2 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 22 maj 2004 - 10:27

Zegarek tez mały jest i guziki ma ;] A co do tego czegoś to kiedyś sie tym bawiłem ale teraz to zapomnij ;]

#3 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 22 maj 2004 - 12:59

heh, tą zabawką bawiłem się w podstawówce. na lekcji biologii zapikało mi i babka od biologii zabrała mi je. tak po za tym było chyba zrąbane bo po 20 dniach umierało :?. kupiłem orginalne i było kozackie, potem jeszcze miałem je na gameboyu.

#4 TEXZ

TEXZ

    XXXXXXX

  • Forumowicze
  • 21565 Postów:

Napisany 22 maj 2004 - 15:22

no.. jeszcze w podstawówce miałem czerwone. takie z bazaru u ruskich za 30 zeta. kiedy się bawiłem na technice kolo zabrał mi i wyjął baterie. była potem nagonka na niego u dyrektora i kolo dostał nagane./

#5 cwany-lis

cwany-lis

    zmanierowany mol książkowy

  • Forumowicze
  • 9073 Postów:

Napisany 23 maj 2004 - 18:48

mnie to zawsze nudziło, non toper to samo, dac mu jeść, sprzątnąć kupe, zastrzyk i spać, i itp.

#6 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 23 maj 2004 - 21:12

Ja tam się nigdy jajem nie bawiłem :D ale czy tego się nie dało wyłączyć czy co. Skąd ta brutalność. Młotkiem w bezbronne jajeczko :twisted: . Wstydz się :D

#7 luck1985

luck1985

    Master Chief

  • Forumowicze
  • 2501 Postów:

Napisany 23 maj 2004 - 21:18

Bez jaj gowno elektroniczne zeby mnie budzilo o 3 nad ranem czy wieczorem bez roznicy , ten oglos pikania byl tak denerwujacy ze na serio mlotek pomogl raz na zawsze , poodbny przypadek ale bez mlotka byl jak gralem w gran turismo na PSX i nie moglem zdac licencji , to jak wyjelem plytke GT to przeleciala cala chate w powietrzu ............hehehe

#8 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 23 maj 2004 - 22:04

Znam ten klimat też często rzucam podam, ale staram się kontrolować bo to trochę drogi interes :D ale jak tu się nie wku... gdy śmigasz ostatnie okrążenie a tu crash!!! Ale wracając do tematu to wydawało mi się, że zabawa tym jajem miała właśnie uczyć odpowiedzialności, taka alternatywa dla prawdziwego zwierzątka czy jakoś tak.

#9 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 24 maj 2004 - 17:25

Miałem, zdechło w plecaku na wuefie ;] zniszczyłem, wyrzuciłem...

#10 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 27 maj 2004 - 11:53

Moja historia może wydawać się nieprawdopodobna, wręcz zmyślana ale jest prawdziwa. W podstawówce wszyscy jarali się tymi piszczącymi jajeczkami na czele z moim najlepszym kumplem. Ja takiego czegoś nie posiadalem. Swój egzemplarz znalazłem w pustej szatni od wf-u. Serio. ,,Zrestartowałem" dobrze wyhodowaną kaczkę, czy coś takiego, i zacząłem zabawę. Po tygodniu mi się znudziło. Swoje tamagothi zabiłem w sposób ''humanitarny'' - wyjąłem bateryjkę.

#11 luck1985

luck1985

    Master Chief

  • Forumowicze
  • 2501 Postów:

Napisany 27 maj 2004 - 12:01

To juz wiem kto mi ukradl ze szafki na W-f moje jajco ! To byles Ty , a jak plakalem hehehe nie zartuje . lol
Majster co masz za sprzet grajacy ? :>

#12 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 27 maj 2004 - 19:55

Nie wiem,ale ja chyba jakimś nieuleczalnym sadychą jestem,bo satysfakcję z obcowania z tamagotchi(kumpla,na swoje żal mi kasy było ;p)miałem tylko podczas karcenia tego badziewia(dinozaura?oO)

#13 Lady Luck

Lady Luck

    Hm?

  • Forumowicze
  • 6149 Postów:

Napisany 16 grudzień 2005 - 20:09

Boże... pamiętam, że miałam kurczaka... to było cholerstwo sraszne... >_<
Ale jak go lubiłam ;)
Ale tylko raz "poszedł do nieba" po śmierci...

alkmarian powiedział:

zabawa tym jajem miała właśnie uczyć odpowiedzialności, taka alternatywa dla prawdziwego zwierzątka czy jakoś tak

Teoretycznie tak, ale prawdziwemu psu nie wyjmiesz bateryjki, nie zresetujesz i nie kupisz sobie dinozaura, bo kumpel ma, a ty chcesz być lepszy i wyhodować większego.. ;)
Ale możemy uznać, że opieka nad elektronicznym jajkiem uczy odpowiedzialności ;)

Tokar_Sama powiedział:

Nie wiem,ale ja chyba jakimś nieuleczalnym sadychą jestem,bo satysfakcję z obcowania z tamagotchi(kumpla,na swoje żal mi kasy było ;p)miałem tylko podczas karcenia tego badziewia(dinozaura?oO)

Ty nieuleczalny sadycho! XD ;)





OT
Tak sobie łażę po Gawędach i lukam po starych tematach... niektóre mnie rozwalają.... ;)
OT

#14 janol

janol

    Mokujin

  • Forumowicze
  • 35 Postów:

Napisany 16 grudzień 2005 - 20:27

Kiedyś kolegę pobiłem, bo mi zwierzaka lodami przekarmił i mój pieszczoszek się przekręcił :cry:

#15 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 16 grudzień 2005 - 21:17

A ja łącznie z siostrą miałam trzy jaja ^__________^

Pamietam ile zcasu prosiłam tate, żeby mi je kupił ( jedno sobie kupiłam, dwa dostałam od cioci, ja i siostra po jednym :p)

No i miałam ślicznego koteczka, i najdłużej hodowałam go przez 2 tygodnie. Mimo wszytsko fajne to było, w jakiś tam sposób moze uczyło odpowiedzialności.

Ja juz po pewnym czasie wpadłam w ten rytm, że trzeba zwierzaka przed szkołą nakarmic, potem po nim posprzątac, a wszystko robiłam tak, że nie musiałam brać go do szkoły ^____^

HA! Wymiatam ; P

#16 Lady Luck

Lady Luck

    Hm?

  • Forumowicze
  • 6149 Postów:

Napisany 16 grudzień 2005 - 21:24

Marufa powiedział:

A ja łącznie z siostrą miałam trzy jaja ^__________^

Zdajesz sobie sprawę z tego, jak to brzmi...? :roll: XD

Marufa powiedział:

Pamietam ile zcasu prosiłam tate, żeby mi je kupił

Ja dawałam mamie do zrozumienia, że mi się takie cuś bardzo podoba.... a potem znalazłam żółte tama-jajo pod choinką :mrgreen:

#17 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 16 grudzień 2005 - 21:28

oj LL, bez skojarzeń ; p

A ja o to jajo prosiłam chyba bardziej niż o żywego króliczka ( tata twierdził, ze jak wcześniej sie nie umiałam opiekować królikiem, to z jajkiem też się nie uda O_o )

Ale po części był to wtedy wpływ mody (:

I to przechwalanie się na holu, kto ma wiecej zwierzatek, czyje dłużej żyło, kogo zwierzątko ma fajniejsze gry i takie tam (:

#18 Rinoa

Rinoa

    Viewtiful Joe

  • Forumowicze
  • 1257 Postów:

Napisany 16 grudzień 2005 - 21:33

A ja nie miałam nigdy takiego jaja :( ale miałam pożyczoną od koleżanki gierkę elektroniczną z hodowaniem zwierzaczka... był taki kotek z kokardką :) ale dawała mi tylko na przerwach :D vagrant ma takiego zwierzaczka w komórce... a żeby coś zrobic to musisz zrobić zdjęcie rzeczy w kolorze jaki jest wskazany... ale ja się tym nie umiem obsługować więc misiek zdechł XD cóż, zabawa w tej grze [na komórce] jest o tyle zabawna, że możesz sobie wysłać zwierzaczka do innej komórki przez podczerwień i bedzie gites XDXD

Grałam z tym misiem w kółko i krzyżyk... tylko nie mogłam rozszyfrować czy lepiej jak on wygrywał czy jak ja -_- moż eto dlatego tak szybko zdechł @@ poza tym nie potrafiłam rozszyfrować jka się go kładzie spać... może to przez to ^^


łaaaa!! http://www.allegro.p...p?item=76596795 Kupuję!!!!!! 69 zwierzątek... :!: :lama:

#19 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 16 grudzień 2005 - 21:38

A ja nie mialem tego jajeczko, bo rodzice powiedzieli, ze jesli mam zolwia i zle sie nim zajmuje, to po co mi takie jajeczko :P ...

#20 Lady Luck

Lady Luck

    Hm?

  • Forumowicze
  • 6149 Postów:

Napisany 16 grudzień 2005 - 21:41

terpil powiedział:

A ja nie mialem tego jajeczko, bo rodzice powiedzieli, ze jesli mam zolwia i zle sie nim zajmuje, to po co mi takie jajeczko ...

Tym bardziej właśnie nie jarzę, dlaczego nie chcieli. Chyba lepiej, żebyś nie umiał się opiekować jakimś elektronicnym zwierzakokształtnym czymś, niż prawdziwym żółwiem... :o


EDIT
To ja wole nasze podróby, Dante :P


#21 Danteusz

Danteusz

    Ubermod

  • Moderatorzy
  • 16867 Postów:

Napisany 16 grudzień 2005 - 21:43

Miał ktoś z was orginalne Tamagochi od Bandai? Różniło się tym od podróbek że charakter zwierzaka zależał od tego jak się nim opiekowało a po śmierci był nieodwracalny Game Over. Nie widziałem tego w Polsce, ale taka zabawka to jest dopiero hardcore-jak zapomnisz zabrać ze sobą to nadaje się tylko do śmieci :]

#22 cwany-lis

cwany-lis

    zmanierowany mol książkowy

  • Forumowicze
  • 9073 Postów:

Napisany 16 grudzień 2005 - 22:29

kiedyś widziałem oryginalne tamagothi z mistrzem Yodą - opiekowaliśmy się nim, jego pustelniczą chatką na Dagobah, karmilismy go tą papką co wcinał w Imperium Kontratakuje itp. oprócz tego były mini gry z x wingiem, a to wszystko za jedyne 30 zł. chyba się przejdę po sklepach zabawkarskich, może na niego się natknę ...

#23 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 16 grudzień 2005 - 22:46

Ja miałam "jajo" firmy TIGER z koteczkiem. Ech, połowa klasy to miała... najpopularniejsze były właśnie kotki i pieski. Ich ilość była nieskończona - zdechł jeden? Ok, następny proszę... Bawiło mnie to jakiś czas, potem przestało. Na lekcjach nie wolno było zajmować się zwierzakami, przynajmniej dźwięk wyłączyć, więc jak coś zapikało, to było wiadomo, że znowu Iga nie wyłączyła zwierzaka... Fajne to to było, ale to już przeszłość.

#24 nicun

nicun

    mason małosolny

  • Forumowicze
  • 2915 Postów:

Napisany 16 grudzień 2005 - 23:03

Ha, ja też opiekowałem się zwierzaczkiem, ale ten miał tendencje "piszczeć" o śódmej rano, a że śpię najczęściej do 12.00, musiał chwilę z potrzebami na mnie zaczekać.
Później hodowałem stworka z Sonica na VMU, ale po 1,5 tygodnia wyczerpały się baterie i sejwa wykasowałem.
Wot i po moich przeżyciach.

#25 Kleksandra

Kleksandra

    Geriatric Boozer

  • Moderatorzy
  • 8543 Postów:

Napisany 16 grudzień 2005 - 23:59

OMG jak ja tego shitu nie lubiłam :evil: Jajo LL uwielbialo "być głodne" nad ranem... Godzina piąta, a tu PIP PIP PIIIP, nosz szału można było dostać :o

#26 pico

pico

    The Siberian Siren

  • Moderatorzy
  • 5435 Postów:

Napisany 17 grudzień 2005 - 00:49

Ja też miałem takie jajo :)
Chyba miałem pieska, nie pamietam :P
Ale później w niewyjaśnionych okolicznościach zabaweczka się zepsuła, choć baterie były dobre... :?
Kosmici :o :?: :mrgreen:

Jakiś czas poźniej miałem jakiegoś Dino od kogoś tam załatwionego, i rósł i rósł i... zdechł :cry: Nie wiem czemu, ale jakoś padł... Później nie pamietam co się z Nim działo, bo to wszystko piszę wracając baardzo daleko myślami do baardzo starych czasów :mrgreen:

#27 nicun

nicun

    mason małosolny

  • Forumowicze
  • 2915 Postów:

Napisany 17 grudzień 2005 - 02:08

Kleksandra powiedział:

OMG jak ja tego shitu nie lubiłam :evil: Jajo LL uwielbialo "być głodne" nad ranem... Godzina piąta, a tu PIP PIP PIIIP, nosz szału można było dostać :o
A ja nawet znalazłem na to sposób - przestawiało się godzinę. :D Ale już nie było tego dreszczyku emocji przy spoglądaniu na ekranik - "zesrało się, czy nie?".

#28 Lady Luck

Lady Luck

    Hm?

  • Forumowicze
  • 6149 Postów:

Napisany 17 grudzień 2005 - 18:12

nicun powiedział:

Ale już nie było tego dreszczyku emocji przy spoglądaniu na ekranik - "zesrało się, czy nie?".

tak jest nicun :!: Największą grozą było właśnie to pytanie. Co tam, że zachorowało- dawało się lekarstwo i bł spokój.
Ale sprzątanie... feee.... ;)

#29 kubicz

kubicz

    cham, prostak i odważnik z internetu

  • Forumowicze
  • 2697 Postów:

Napisany 16 luty 2008 - 12:53

Mialem kiedys taki badziew, ten szczyt techniki oferowal "az" 8 zwierzatek do wyboru. W instrukcji bylo napisane, ze moj kochany zwierzaczek musi byc wychowywany przez 100 dni, zanim bedzie na tyle dojrzaly by mnie opuscic. Stwierdzilem ,ze nie mam zamiaru tyle czekac :) Na szczescie, w tej grze wspaniale dzialala opcja przestawiania zegarka do przodu. Dzieki temu, moj chowaniec bardzo szybko osiagnal odpowiedni wiek.
Jesli chodzi o sprzatanie, karmienie i szczepienie. To nie zawracalem sobie glowy takimi bzdurami. Juz po kilku dniach zabawy stwierdzilem, ze mija kolo 20 godzin zanim zwierzaczek padnie z glodu/od choroby. Tak wiec nie mialem problemu, ze musialem wstac o 5 rano, zeby go nakarmic/posprzatac/pobawic sie.

#30 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 16 luty 2008 - 13:31

kubicz powiedział:

Mialem kiedys taki badziew, ten szczyt techniki oferowal "az" 8 zwierzatek do wyboru.
Też to miałem. Taki żółty, w kształcie domku.
To była świetna sprawa. Cały czas mój zwierzaczek był zadowolony, czysty i nakarmiony :)