Kradziej, o 25 marzec 2012 - 23:04, powiedział:
Jakkolwiek bym FFT nie kochał, tak Gregowi zalecam ostrożne podejście. Poziom trudności nie zawsze jest idealny, szczególnie walka z Tym Jednym Kolesiem, Którego Imienia Nie Pamiętam na końcu aktu bodajże trzeciego zyskała sobie bardzo złą sławę wśród graczy - wielu przez zapisanie gry między dwiema następującymi po sobie walkami musieli zaczynać całą zabawę od początku.
Ale myślę, że warto chociażby spróbować.
Zapewne chodzi o pojedynek z Velius'em. Jeden na jednego (człowiek vs człowiek) jest walką wymagającą, nawet bardzo, ale .... może być i banalna.
Wystarczy mieć umiejętność mnich (ta, dzięki, której atakujemy jako pierwsi).
Podchodzimy do przeciwnika, odwracamy się plecami do niego (koniecznie), a on nas atakuje, tyle, że dzięki owej zdolności, to my uderzamy pierwsi. Facet przenosi się o kilka pól i całość powtarzamy.
Walka z jego demoniczną formą, jest uznawana za najcięższą w grze i jedną z trudniejszych w erze trzydziestu dwóch bitów.
Ma kilku pomagierów, których razy są dotkliwe. Sam ma ataki obszarowe potrafiące w jednej turze zabić dwie nasze postaci.
Niemniej wystarczy mieć ninje w drużynie i dwóch summonerów. Ninja atakuje dwukrotnie jako pierwszy (tylko Orlandu jest szybszy), a jego szlagi są niebywale dotkliwe - generalnie biorą bossowie niemal pół energii. Przeciwnicy są niezwykle wrażliwi na pijawkę. Przyzywamy dwie i .... walka kończy się w jednej, góra dwóch turach.
Gdy do ekipy dołącza się Orlandu.... gra staje się banalnie prosta.
Facet jest świętym rycerzem. Atakuje obszarowo. Charakterystyka ataku - holy. Dodatkowo ma założone auto hasetye i jest piekielnie mocny. Zasadniczo tylko super szybki ninja może wykonać ruch jako pierwszy.
Najbardziej przepakowana postać w FFT.