Skocz do zawartości


BOSS,y


  • Please log in to reply
78 odpowiedzi na ten temat

#1 marioo

marioo

    Sub-Zero

  • Forumowicze
  • 699 Postów:

Napisany 10 kwiecień 2004 - 00:12

Słowo Bossowie części naszego społeczeństwa kojarzy się z mafią, gangami przestepczymi itd.. Jednak nam graczom Słowo BOSS, napewno u niejednego sprawia na twarzy gniew lub uśmiech .

No więc kącik powstał dla tych którzy chcą się dzielić swoimi spostrzeżeniami nt. Boosów w grach , kogo lubice, kogo nienawidzice, najbardziej zakręcony szef w grze, o którym będziecie pamiętać najdłużej itd :wink: Do Dzieła..

#2 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 10 kwiecień 2004 - 11:37

Ech...Wiekszosc gier akcji ma bossow i to mnie troszke boli. Ostatni, bardzo zly pan czeka na bank w wiekszosci pozycji. Tworcy mogliby jednak pojsc w jakims innym kierunku. A tak, gdy widze w intrze np. kolesia mordujacego przyjaciela glownego bohatera, to wiem doskonale, ze ow niegodziwiec zginie z moich rak. Choc z drugiej strony ciezko by bylo zastapic bossow...nie mam za bardzo pomyslu kim lub czym. Natomiast najlepszym bossem jest dla mnie oczywiscie bezczelny, drwiacy, ironiczny i chwilami szalony Likłid Snejk :D

#3 cappo

cappo

    Link

  • Forumowicze
  • 312 Postów:

Napisany 10 kwiecień 2004 - 13:12

ja tam nie mam nic przeciwko bossom w grach akcji...oczywiście najlepsi szefowie są w serii mgs oraz w ff...pamiętam setki godzin spędzonych na dopakowaniu postaci w FFVII żeby w końcu pokonać emeralda i ruby'ego. najtrudniejsi bossowie z jakimi przyszło mi się męczyć byli w DMC, chociaż przy niektórych dark aeonach też nieźle musiałem się wysilić (ale to kwestia statystyk postaci)...

#4 kotlet

kotlet

    Blanka

  • Forumowicze
  • 211 Postów:

Napisany 10 kwiecień 2004 - 18:17

Nie przeszkadzają mi boss'owie w grach, o ile nie sprawiają jakiegoś wielkiego problemu ( Raven z działkiem w MGS'sie na Extreme ). Za najlepszych uważam : Psycho Mantis'a i Ninja'e, oraz Metal Gear Rex'a z MGS'a oraz boss'ów z Crash'a Bandicoot'a : ).

#5 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 10 kwiecień 2004 - 20:21

Ostatni Boss w Otogi MoD niejaki Michizane :roll: nie mam do niego pytań :shock:

#6 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 10 kwiecień 2004 - 20:30

Mi obecnosc bossow az tak bardzo nie przeszkadza, ale chyba nic by sie nie stalo, gdyby pod koniec gry nie pojawil sie glowny zly. Zaskok by byl ;) Natomiast musze powiedziec, ze respect, a wlasciwie BIG RESPECT uzyskalby u mnie koles, ktory pokonalby Solidusa na Euro Extreme (a tym samym ukonczyl gre na tym poziomie). Wiem, ze tacy ludzie sa i NAPRAWDE CHYLE CZOLA !!

#7 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 10 kwiecień 2004 - 20:43

Mój ulubiony boss? Luca Blight w Suikodenie 2 - takich problemów jak on nie sprawił mi jeszcze żaden inny przeciwnik. Potem - Bizzare i Seraph Sephiroth z FFVII (sentyment :D) i Turksi z tegoż samego - to już zwykła sympatia ;) I oczywiście Sniper Wolf (MGS).

#8 TomisH

TomisH

    Viewtiful Joe

  • Forumowicze
  • 1290 Postów:

Napisany 11 kwiecień 2004 - 00:37

No, Michizane z Otogi zabija. Dosłownie :shock:

Pamiętam jednego Bossa w FFV czy VI [muszę znowu zacząć w to grać], gdzie wchodziło się na szczyt wieży zbierając po drodze smoki [a więc chyba jednak FFVI...] i na szczycie walczyło się z kolesiem. Twardy był ale spoko. Gorzej, że w momencie śmierci rzucał "Ultimę" czy jakieś inne świństwo i z góry zadawał ileś tam ustalonych punktów obrażeń. Nie było przed tym ucieczki - musiałem sporo napakować postacie :)

#9 Orange

Orange

    Sub-Zero

  • Forumowicze
  • 590 Postów:

Napisany 12 kwiecień 2004 - 14:46

TomisH powiedział:

No, Michizane z Otogi zabija. Dosłownie :shock:
Pamiętam, że po którejś próbie walki z nim wybił mnie mocno w powietrze, a pode mną - żadnej platformy... No to super, znowu... - pomyślałem i w ostatnim akcie desperacji zacząłem ładować energię Smoka na maxa. Wiedziałem, że przegram, ale postanowiłem się chociaż trochę odgryźć. Wypuszczam więc promień i szykuję się na upadek w nicość, gdy nagle... szok, energia smoka lvl 3 dopada Michizane i niemiłosiernie go leje. Z niedowierzaniem oglądam ostatnią wstawkę, gdzie oddaje on swoją duszę, aby można było odbudować to, co zniszczył (no i ta gra na flecie gł. bohatera - coś fantastycznego). Dopiero kiedy widzę creditsy dochodzi do mnie, co się stało i mało nie walę głową w sufit ze szczęścia ;)
Chyba nie może być niczego lepszego, niż walka z ostatnim bossem do końca, kiedy praktycznie przegrani - jakimś cudem przechylamy szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Na pewno przeżyliście kiedyś coś podobnego - opowiedzcie!

#10 dee

dee

    Toad

  • Forumowicze
  • 9 Postów:

Napisany 12 kwiecień 2004 - 19:13

Nic tak mnie nie wkurza jak patent z odradzającymi się/zwiewającymi bossami.Wygrasz z takim walkę po czym za jakiś czas znowu stajesz z leszczem twarzą w twarz.Patent ulubiony zwłaszcza przez japonskich tworców.Jeśli pokonuję bossa-chcę by był martwy na amen,żadnych tanich chwytów z reaktywacją.

#11 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 21 kwiecień 2004 - 22:12

Do dziś pamiętam jak w pocie czoła męczyłem się z bossem z pierwszego Medievila i to właśnie tego jegomościa wspominam jako najfajniejszego przecwnika.

#12 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 22 kwiecień 2004 - 14:19

Ah... Cortex i Tiny Tigger czyli bossowie znani z CRASHa. Jak ja ich kocham, po prostu rozwalają mnie za każdym razem gdy je widzę. Wspaniała bródka Neo i mięśnie Tigera przyprawiają mnie o uśmieszek. Bossowie z zeldy i medevil też byli spox.

#13 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 22 kwiecień 2004 - 15:07

Cholerka. Może z inneh beczki ale Shin Akuma to przerąbany boss w Capcom vs. Snk2. A propos bossów bijatykach to dość kiepsko wychodzą np. Inferno - nic kreatywnego, czy chodźby boss z Marvel vs. Capcom2.
Moim zaniem cała zabawa polega na tym aby powalić boss'a na końcu, natomiast jego brak spowodował by może podobieństwo danej gry do teatru absurdu. brak finału, tylko zwyczajny koniec spektaklu i kootyna.

#14 Blizzard Beast

Blizzard Beast

    N+ Crew

  • Redakcja
  • 4623 Postów:

Napisany 24 kwiecień 2004 - 02:54

Ja tam najbardziej nie lubie bossow "sposobowych". Pierdnij w odpowiednim momencie, to costam sie stanie, i bossowi energia spadnie. Najbardziej zawiodlem sie na Perfect Dark - cala gra bez zadnych bossow, naprawde przepieknie, a na koncu taki ZONK. :evil: Skedar King zasysa. Albo taka np. Shub-Niggurath z Quake 1 - toz sie normalnie mozna powiesic - skad mam do ch*** wafla wiedziec, ze jak ta kuleczka przez nia przelatuje, to mam wlezc w teleport, i bossa tym zaklepac...

#15 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 24 kwiecień 2004 - 12:18

Eeeej, King nie byl najgorszy. Ale zgadzam sie, ze im wieksza swoboda w rozwalaniu bossa, tym wiecej miodu czuje...Znow plus dla mojego MGSa...tam swoboda byla- chociazby podczas drugiej walki z Wolf. Ale i tak nawet jesli boss jest do zabicia w jeden okreslony sposob, ale w zamian fabula wymiata, to taki stan rzeczy nie jest dla mnie wada.

#16 Greg

Greg

    I`m Greg and I`m AWESOME!

  • Moderatorzy
  • 12785 Postów:

Napisany 24 kwiecień 2004 - 19:02

fajny jest ostatni boss z Metroid Prime, niezle sa Dark Aeony z FFX, natomiast smieszny jest Yu Yevon z FFX wlasnie :twisted:

#17 slave

slave

    Mega Man

  • Forumowicze
  • 116 Postów:

Napisany 24 kwiecień 2004 - 20:04

dee powiedział:

[...] nic tak mnie nie wkurza jak patent z odradzajacymi sie / zwiewajacymi boss'ami

z jednej strony - faktycznie, taka sytuacja potrafi czasem przyprawic o bol glowy i palpitacje serca, ale od czasu do czasu wprowadzenie takiego 'urozmaicenia' wychodzi grze na dobre. gorzej jest jednak w momencie, gdy podczas jednej walki pokonujemy wroga, myslimy, ze to juz koniec, a tu na naszych oczach dokonuje sie jego transformacja w nowa, silniejsza forme, a nam zostalo po kilka punktow hp... wtedy juz czlowieka szlag trafia na miejscu.

najlepszymi boss'ami z jakimi przyszlo mi sie zmierzyc do tej pory byly chyba wspomniane juz przez kogos weapon'y - emerald i ruby. nigdy nie zapomne morderczych treningow i obmyslania coraz to nowszej taktyki - byle tylko pokonac gnojkow i miec najtrudniejszych oponentow za soba. ponadto milo wspominam seymour'a. mimo, iz goscia naprawde nie cierpie i uwazam go za jedna z gorszych postaci w 'dziesiatce' to jednym z jego niewielu plusow jest to, ze fajnie sie z nim walczylo i wielka przyjemnosc sprawiala mozliwosc skopania mu dupy...

greg powiedział:

[...] niezle sa dark aeon'y z 'ffx' [...]

taaa, przyznaje koledze calkowita racje ;]. mozna naprawde przetracic wiele czasu, chcac pokonac je wszystkie [gotta kill'em all]... z cala pewnoscia nie przychodzi to z latwoscia, ale wysilek oplaca sie - satysfakcja ze zgnojenia tak poteznych przeciwnikow jest ogromna.

#18 Blizzard Beast

Blizzard Beast

    N+ Crew

  • Redakcja
  • 4623 Postów:

Napisany 25 kwiecień 2004 - 00:16

Greg powiedział:

fajny jest ostatni boss z Metroid Prime
Tak, jest fajny. Ale Meta Ridley juz nie jest (co ja jego matke nawyzywalem...)

#19 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 25 kwiecień 2004 - 00:24

jak mnie pamięć nie myli to zawsze pod koniec jakiej kolwiek gry z serii House of the Dead musisz walczyc jeszcze raz z kazdym bossem, ktorego juz rozciupales zanim dojdziesz do wlasciwego. brr nie lubie tego. brr.

#20 Greg

Greg

    I`m Greg and I`m AWESOME!

  • Moderatorzy
  • 12785 Postów:

Napisany 25 kwiecień 2004 - 01:12

Blizzard Beast powiedział:

Greg powiedział:

fajny jest ostatni boss z Metroid Prime
Tak, jest fajny. Ale Meta Ridley juz nie jest (co ja jego matke nawyzywalem...)

Meta byl za prosty... za to z ostatnim fajnie sie walczylo, elegancki byl tez ten z lustrami

#21 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 17 maj 2004 - 00:50

No w pierwszym rzędzie bossowie z horrorów chyba. Piramidowiec z SH2. Tu bez komentarza. Birkin w RE2, Raven z MGS - tu działa coś takiego jak otoczka fabularna, a nie tylko fajowość czy jak to tam nazwać. No i wszyscy ci trzej są świetnie zaprojektowani IMO, a dzięki towarzyszącej im histori nie można powiedzieć, by wzięli się znikąd.
Tyranty i tyrantopochodne (np. zielone płaszcze) w serii RE. Zwykle towarzyszy im taki charakterystyczny motyw muzyczny, znany już z RE1.
Końcowi szefowie w serii SH - kto grał, ten dobrze rozumie (chodzi mi gł. o dwie pierwsze części).
Jeśli chodzi o poziom wqrwialności bossów, to najbardziej wkurzał mnie Velius z Final Fantasy Tactics. Męczyłem się z nim naprawdę długo.
Aaaaaa, no i Piggsy z Manhunt :twisted: . Mało nie zapomniałem. Gdybym miał robić jakąś swoją klasyfikację bossów wg. najulubieńszego i najmilusiego, Pigssy miałby spore widoki na pierwszą trójkę wraz paroma innymi, wymienionymi tutaj. "Piggsy's angry!!!" [wrrrrrrrrrrr......chlast....aaaaarrrrrghhh!!] :twisted:

#22 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 17 maj 2004 - 10:39

...osobiście bardzo lubię Onimushe i Nubunaga z części drugiej może jest nie tyle super trudny ale sam moment zaskoczenia kiedy zamienia się w statue rozwala , a obecnie kończę część trzecią i bardzo ciekawie wyglada dwugłowy pies pilnujący Saint Michele , a tak naprawdę walki z Psycho Mantisem się nie zapomina

#23 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 01 czerwiec 2004 - 11:52

Nemesis z RE3, ile ja się strachu najadłem przy pierwszym obcowaniu z tą grą, a to głównie dzięki niemu. Poza tym jest kozacko wydesignowany 8)

#24 Shinigami

Shinigami

    Spider-Nerd

  • Moderatorzy
  • 22480 Postów:

Napisany 01 czerwiec 2004 - 14:50

Ja uwielbiam Bossów :D Ninja, Mantis, Raven, Liquid ich się nei zapomina. Jednak chyba mim najulubieńszym jest Vergil z DMC. Każda walka z nim to przyjemność nawet na hardzie i wyżej. Jak zmieni sie w Alastora to on i Dante są tak samo silni. Poprostu miodzio.

#25 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 02 czerwiec 2004 - 14:32

Jak dla mnie najlepszym bossem jest Eve z PE2.Spoko też są Liquid,Kagami z Tenchu2,Lord Mei Oh(czy jakoś tak),Sephiroth,czy choćby ostatnia postać Ultimecci.
A najgorszy?Oj dużo ich było.Jako przykład mogę podać trzecią postać wspomianej już osóbki z FF8.Jakoś mnie nie przekonała... :(

#26 Uuk

Uuk

    Dante

  • Forumowicze
  • 1490 Postów:

Napisany 02 czerwiec 2004 - 18:04

TomisH powiedział:

Pamiętam jednego Bossa w FFV czy VI [muszę znowu zacząć w to grać], gdzie wchodziło się na szczyt wieży zbierając po drodze smoki [a więc chyba jednak FFVI...] i na szczycie walczyło się z kolesiem. Twardy był ale spoko. Gorzej, że w momencie śmierci rzucał "Ultimę" czy jakieś inne świństwo i z góry zadawał ileś tam ustalonych punktów obrażeń. Nie było przed tym ucieczki - musiałem sporo napakować postacie :)


Hehe, była ucieczka - wystarczyło rzucić life 3 i po problemie :D . A i tak najlepszy był Kefka (na samym końcu), ta muzyczka i w ogóle... Chyba ze 30 ultim w niego wpakowałem... Nawet nie był przesadnie trudny, ale niesamowicie kimatyczny.

#27 luck1985

luck1985

    Master Chief

  • Forumowicze
  • 2501 Postów:

Napisany 11 czerwiec 2004 - 19:59

Dobry Boss jest w 007 EON , a jezeli ktos gral w gre BLOOD ( na PC ) to tam byl niezly boss w Duke Nuken tez niczego sobie ;)

#28 simian raticus

simian raticus

    Link

  • Forumowicze
  • 311 Postów:

Napisany 12 czerwiec 2004 - 12:45

Najwięcej krwi napsuli mi: Master Magi z FF6, Lavos (miałem za słabo napakowaną drużynę), Luca Blight z Suikoden 2 i oczywiście wszystkie Weapony (najkultowsi boss'owie!!!). Psycho Mantis też pojechał ostro! A Nemesis rył psychę nieziemsko wyskakując nie wiadomo kiedy przez ścianę!!!

#29 TEXZ

TEXZ

    XXXXXXX

  • Forumowicze
  • 21569 Postów:

Napisany 17 czerwiec 2004 - 09:54

ja mam troche bliższe wspomnienia:) trzy słowa: Ninja Gaiden ok?

#30 Gość__*

Gość__*
  • Goście

Napisany 18 czerwiec 2004 - 10:16

dla mnie najfajniejsi bosowie i sub-bosowie są w DMC. Ciekawe co przyniesie "trójka".