LOL. Hardcore gamer nie oznacza jakiegoś dewianta, uzależnionego od konsol nastolatka grającego po kilka godzin dziennie, ale po prostu gracza-hobbystę, dla odróżnienia od przypadkowego gracza zabawiającego się w układanie pasjansów w pracy. Dla hardcore gamera granie może być pasją, ważnym zainteresowaniem i ulubioną rozrywką, ale nie znaczy, że będzie mu wypełniać 40% życia. Hardcore/casual to raczej kwestia doboru gier. Ja na przykład uważam się za hardcore gamera, bo wolę grać w Zeldę, Mario Kart czy Metroida, niż Simsy, Bejewelda czy fikać przed ToyToyem (czy może EyeToyem). A gram może 8 godzin tygodniowo. Co chyba nie odbiega tak bardzo od średniej (
http://www.theesa.co.../gamer_data.php).
To raz. Dwa: te bajki o męczeniu się ręki to można było opowiadać przed E3, kiedy nie bardzo było wiadomo, jak to sterowanie będzie wygląda i pozostawały nam domysły. Ok, przyznaję, pilota nie miałem w ręku, ale wystarczyło mi obejrzeć parę filmików, gdzie wyluzowani goście sterują grą leniwymi, ledwo dostrzegalnymi drgnięciami nadgarstka, by utwierdzieć się w przekonaniu, że nie jest to bardziej męczące, niż wciskanie przycisków, czy kulanie myszką po stole. :-P
Teraz trzy: hardcorowych, czy nie-hardcorowych, jak dotąd Nintendo zaprezentowało zarówno gry celowane do graczy hardcorowych, jak Red Steel, Mario Galaxy, czy nowy Metroid, jak też graczy niedzielnych - choćby cała seria WiiSports. No, a że parę gier, takich jak Excite Truck jest w stanie spodobać się i jednym, i drugim, to chyba tylko plus. :-)