Temat o tyle na czasie, że mamy przyjemność gościć w szeregach najlepszych Roberta Kubicę, Krakowskiego mistrza kierownicy, który co prawda nie ucieka, lecz wyciska "zwykłym" bolidem BMW na czasówkach więcej niż Michael Schumacher.
Obecnie kiedy piszę te słowa mamy wyścig Węgier i Robert utrzymuje się, a nawet ciśnie dalej, ósme miejsce.
Jak rano mówił do dziennikarzy: "Wyścig będzie trudny, ale jestem nastawiony pozytywnie. Będę szczęśliwy jeśli uda mi się ukończyć zawody i pokazać się z dobrej strony. Jestem wobec siebie bardzo krytyczny, więc jeśli sam poczuję, że pojechałem dobrze, będzie to oznaczać rzeczywiście dobry występ"
Szykuje nam się kolejny po Małyszu fenomentalny sportowiec z Polski, który zawiśnie na ustach wszystkich?
Wierzę że tak.
oby Schummi wypadł na pobocze i nie powrócił ...
edit: wykrakałem! Szumi ma problemy. Ja pier***** co za emocje!
Wygrał! Button. Kubica 7 miejsce. Lepszego debiutu nie mógł sobie wymarzyć.
ps. Mac. Sucks i jego gadanie że F1 jest nudddne.
Czy coś takiego może być nudne?
Cytuj
Jednak szybko zaczęły się problemy młodego krakowianina. Na drugim okrążeniu Kubica popełnił drobny błąd i jego bolid wypadł z toru. Kosztowało go to wiele sekund straty i spadek na szesnastą pozycję. Nie on jedyny miał problemy w tym miescu Hungaroringu - po nim jeszcze dwóch kierowców miało tam kłopoty z opanowaniem bolidu.
Po powrocie na tor Kubica zaczął wyprzedzać kolejnych rywali. Wydawało się, że będzie już tylko lepiej, ale gdy nasz kierowca był już blisko awansowania do pierwszej dziesiątki, ponownie przydarzył mu się błąd. Na jednym z ciasnych zakrętów nie zapanował nad bolidem i uderzył w bandę. Wskutek wypadku Polak stracił przedni spoiler. Z trudem udało mu się dojechać do boksu, gdzie mechanicy teamu Saubera wymienili przednią część jego pojazdu.
Fatalna pogoda sprawiała, że wielu kierowców wypadało z trasy wyścigu lub nie było w stanie po wypadkach kontynuować jazdy. Momentami wydawało się, że wystarczy dojechać do końca, by zająć miejsce w pierwszej dziesiątce Grand Prix Węgier.
Gdy Kubica ponownie zaczął wyprzedzać kolejnych rywali wielki dramat przydarzył się prowadzącemu Kimiemu Raikkonenowi. Przy próbie dublowania Vitantonio Liuzziego Fin uderzył w jego bolid i poważnie uszkodził swój. Po tym zdarzeniu McLaren Raikkonena nie nadawał się już do jazdy.
Robert Kubica na kolejnych okrążeniach spisywał się znakomicie. W odrobieniu strat pomogło mu nieco wprowadzenia na tor samochodu bezpieczeństwa po wypadku Raikkonena.
Młody krakowianin z każdym kolejnym okrążeniem jechał coraz lepiej. W świetnym stylu wyprzedził Ralfa Schumachera z zespołu Toyoty i Felipe Massę z Ferrari, co dało mu awans na ósme miejsce. Na siódme miejsce przesunął się na dwadzieścia okrążeń przed końcem, kiedy to wypadł z toru kolejny z wielkich Formuły 1 - Fernando Alonso. Hiszpan pożegnał się w wyścigiem przez błąd swoich mechaników, którzy w czasie postoju w boksie nie dokręcili prawego tylnego koła w jego bolidzie.
Wyścig zmierzał ku końcowi. Po wypadnięciu z trasy Raikkonena i Alonso prowadził Brytyjczyk Jenson Button z zespołu Hondy, który pewnie zmierzał po swoje pierwsze zwycięstwo w Formule 1. Na drugim miejscu jechał Michael Schumacher, a trzeci był Hiszpan Pedro de la Rosa. Czwarte miejsce zajmował partner Kubicy z zespołu Saubera Nick Heidfeld.
Polak dzielnie walczył o siódmą lokatę z Ralfem Schumacherem. Niemiec po zmianie opon na lepiej spisujące się na schnącej nawierzchni Hungaroringu sukcesywnie odrabiał stratę do młodego krakowianina.
Na kilka okrążeń przed końcem wyścigu Ralf Schumacher wyprzedził Kubicę, ale chwilę później wrócił na siódme miejsce za sprawą jego brata Michaela. Najsłynniejszy kierowca F1 był bowiem kolejnym zawodnikiem, który nie zdołał dojechać do mety.
Wyścig wygrał Jenson Button, drugie miejsce zajął Pedro de la Rosa, a na trzecim miejscu uplasował się Nick Heidfeld. Drugi kierowca teamu Sauber, czyli Robert Kubica, zakończył wyścig na siódmym, punktowanym miejscu. Debiut Polaka w Formule 1 był naprawdę znakomity. - WP.PL











